AdobeStock / industrieblick

Stawki spot za kontenery znów w górę. Dopłaty przerwały trzytygodniowy spadek

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Po trzech tygodniach spadków na rynku frachtu kontenerowego pojawiło się pierwsze, wyraźne odbicie. Nie ma ono jednak jednolitego charakteru. Dane z najnowszego World Container Index Drewry pokazują, że wzrosty koncentrują się głównie na relacjach transpacyficznych, podczas gdy kierunki Azja–Europa odnotowały jedynie symboliczne zmiany i nadal pozostają pod presją zarządzania podażą przez armatorów.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

W tygodniu zakończonym 7 maja złożony indeks Drewry wzrósł o 3 proc. do poziomu 2 286 dolarów za kontener 40-stopowy, przerywając wcześniejszą serię spadków. Kluczowym czynnikiem stojącym za odbiciem były przede wszystkim dopłaty wprowadzane przez przewoźników na głównych trasach przez Pacyfik.

Dopłaty paliwowe i sezonowe podbijają stawki

Na kierunku Szanghaj–Nowy Jork stawki wzrosły o 7 proc. do 3 721 dolarów za kontener 40-stopowy, natomiast na trasie Szanghaj–Los Angeles o 5 proc. do 3 062 dolarów. Drewry wskazuje, że za wzrost odpowiada przede wszystkim wprowadzenie dopłat: paliwowych oraz sezonowych (peak season surcharge), które zaczęły być doliczane przez armatorów na kluczowych serwisach transpacyficznych.

W przypadku połączeń Azja–Europa dynamika była zdecydowanie słabsza. Stawka Szanghaj–Rotterdam wzrosła o 2 proc. do 2 170 dolarów za kontener 40-stopowy, a Szanghaj–Genua o 1 proc. do 3 075 dolarów. Tak niewielkie zmiany sugerują, że europejskie kierunki nadal pozostają w fazie stabilizacji, bez wyraźnego impulsu popytowego.

Odbicie napędzane kosztami, nie popytem

Wzrost indeksu nie jest jednoznacznym sygnałem poprawy globalnego popytu na transport kontenerowy. W wielu przypadkach podwyżki wynikają przede wszystkim z działań po stronie podaży oraz struktury opłat dodatkowych.

Jak wskazuje gCaptain, odbicie zostało w dużej mierze wygenerowane przez główne trasy transpacyficzne, gdzie armatorzy po kilku tygodniach spadków zaczęli ponownie stosować dopłaty paliwowe i sezonowe. Z kolei Seatrade Maritime podkreśla, że najsilniejszy tygodniowy wzrost dotyczył relacji Szanghaj–Nowy Jork i był bezpośrednio związany z tymi właśnie opłatami.

Dla załadowców oznacza to, że poziom stawek spot pozostaje w dużym stopniu zależny od decyzji przewoźników w zakresie zarządzania pojemnością oraz struktury dopłat, a nie wyłącznie od realnego wzrostu wolumenów handlowych.

Europa nadal pod presją i zależna od podaży

Na kierunkach Azja–Europa sytuacja pozostaje bardziej stabilna, ale jednocześnie podatna na działania operacyjne armatorów. “The Loadstar” wskazuje, że zatrzymanie wcześniejszych spadków stawek wynika przede wszystkim z ograniczeń podaży miejsc na statkach, w tym z odwoływania rejsów (blank sailings), a nie z istotnego ożywienia popytu.

Według serwisu wśród uczestników rynku utrzymuje się ostrożność co do trwałości obecnego odbicia. Przewoźnicy podkreślają, że przez kilka tygodni od kwietnia do początku maja stawki były relatywnie stabilne, a pierwsze próby ich podnoszenia wiązały się głównie z redukcją dostępnej pojemności.

“The Loadstar” zwraca uwagę, że szerokie wykorzystanie blank sailings wpływa nie tylko na poziom cen, ale również na operacyjne przesunięcia ładunków i przydział miejsca na kolejnych rejsach. W efekcie rynek europejski pozostaje w równowadze, która w dużej mierze opiera się na decyzjach podażowych armatorów, a nie na wyraźnym wzroście wolumenów.

Tagi:

Zobacz również