Masz newsa? Powiedz nam o tym!

W ramach cyklu umowy-pułapki warto przyjrzeć się bliżej tematowi anulowania zlecenia. Czy zleceniodawca może bezkarnie anulować zlecenie, kiedy przewoźnik czeka już na załadunek lub właśnie jedzie po towar?

W treści zleceń transportowych widzimy często klauzule z karami umownymi dla przewoźnika, który anuluję zlecenie, jednakże praktycznie nigdy nie ma takich kar dla zleceniodawcy. Tymczasem zdarza się, że przewoźnik czekając na załadunek otrzymuje komunikat, że jednak zlecenia nie będzie, bo np. towar jest jeszcze niegotowy, klient się rozmyślił albo towar zabrał inny przewoźnik. Niewątpliwie przewoźnik ponosi w tej sytuacji szkodę, jednak ani polskie prawo przewozowe, ani Konwencja CMR, nie określają wprost zasad obliczania tej szkody.

W takiej sytuacji, gdy dochodzi do anulowania zlecenia nie z winy przewoźnika, mamy do czynienia z nienależytym wykonaniem lub niewykonaniem umowy przez zleceniodawcę. W związku z powyższym, taki kontrahent odpowiada na zasadach wynikających z Kodeksu cywilnego i zobowiązany jest do naprawienia szkody przewoźnikowi. Tak mówi art. 471: Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.

Anulowanie zlecenia – wyliczanie powstałej szkody

W dotychczasowym orzecznictwie przyjmuje się, że wysokość takiej szkody nie może być równa wysokości frachtu uzgodnionego w zleceniu. Przewoźnik musi zadbać o odpowiednie udokumentowanie szkody. Powinien przedstawić stosowne wyliczenia i dowody na to, jaką stratę poniósł w związku z anulowaniem zlecenia.

W praktyce jednak, dosyć trudno jest wykazać taką rzeczywistą szkodę. Dlatego przewoźnik winien w celu wykazania wysokości szkody zwrócić się o pomoc biegłego, który w sposób fachowy obliczy wysokość utraconych przychodów, kosztów poniesionych w związku z rozpoczęciem wykonywania przez przewoźnika umowy oraz wysokość kwot, jakie zaoszczędził przewoźnik, w sytuacji, gdy nie wykonał w całości transportu.

Aby zabezpieczyć się na przyszłość przed tego rodzaju sytuacjami, rozwiązaniem jest wprowadzenie stosownej klauzuli w umowie z klientem. Precyzyjnie określimy w niej, że jeśli nie dojdzie do załadunku nie z winy przewoźnika, to załadowca zostanie obciążony karą umowną. W takim przypadku można pokryć chociażby część szkody bez konieczności jej wykazywania.

Uwaga na klauzule!

W okresie 30 dni od zawarcia umowy nie później jednak niż do czasu jej wykonania Zleceniodawcy będzie przysługiwało prawo do odstąpienia od umowy bez podania przyczyn.

W przypadku zaakceptowania takiego postanowienia przewoźnik nie może domagać się naprawienia szkody, ponieważ zgodził się na umowne prawo odstąpienia.

W ramach cyklu „umowy-pułapki” prezentujemy analizy budzących wątpliwości zapisów z umów i zleceń przewozowych. Jeśli natrafili Państwo na klauzule, które wydają się ryzykowne lub niebezpieczne dla przewoźnika, można samą ich treść oraz zapis dotyczący ewentualnych kar przesłać na adres mailowy: umowa-pulapka@trans.info.

Jednocześnie dla Państwa bezpieczeństwa prosimy nie podawać nazw firm spedycyjnych, które te klauzule stosują. W ramach umowy jesteście Państwo objęci tajemnicą handlową (klauzulą poufności), za której naruszenie również mogą być przewidziane kary umowne.

Dotychczas opisaliśmy już m.in. następujące przykłady ze zleceń przewozowych:

– klauzula automatycznej akceptacji zlecenia

– kara umowna za nieprzesłanie dokumentów przewozowych w terminie

– deklaracja specjalnego interesu w dostawie

– zakaz konkurencji i jego konsekwencje

– rażąco wygórowana kara umowna

– blokada rekompensaty 40 euro

kara umowna za winę zlecenidawcy

Fot. Fotolia

Komentarze

comments8 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu