Masz newsa? Powiedz nam o tym!

W 2018 r. o 4,4 proc. rok do roku wzrosła liczba pieszych zabitych na przejściach. Ministerstwo Infrastruktury powołuje się na te dane i proponuje pakiet przepisów, które mają przede wszystkim zabezpieczyć tych “niechronionych uczestników ruchu drogowego”. Kierowcy poza ustępowaniem im pierwszeństwa będą musieli również uważniej patrzeć na prędkościomierz.

W przepisach, które rząd ogłosił już w styczniu, jednak prace nad którymi przyhamowały po wybuchu pandemii koronawirusa, znajdziemy trzy najważniejsze zmiany.

Po pierwsze, kierowca zbliżający się do przejścia dla pieszych będzie musiał ustąpić pierwszeństwa osobie, która na nie wchodzi lub czeka, by to zrobić.

Projektowana regulacja wymusi na kierującym pojazdem obowiązek dokładnej obserwacji nie tylko przejścia dla pieszych ale i jego okolicy” – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Równocześnie urzędnicy zapewniają, że i piesi będą musieli zachowywać wzmożoną czujność, i dostosować swoje zachowanie do “warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie”.

Autorzy projektu ustawy tłumaczą, że przejścia dla pieszych są jednym z bardziej niebezpiecznych miejsc na drodze. W 2018 r. z powodu nieprawidłowego zachowania kierowców wobec pieszych doszło do ponad 3,7 tys. wypadków.

Nie bez winy są i sami piesi. Do kolejnego ponad tysiąca wypadków doszło z kolei wówczas, gdy wchodzili wprost pod koła jadących samochodów.

Zwolnij! Surowe kary

To jednak nie wszystkie zmiany. Kolejna ogranicza dopuszczalną prędkość w obszarze zabudowanym. Mówiąc w skrócie – znosi rozróżnienie między dopuszczalną prędkością w dzień i w nocy. Przypominamy, że obecnie między 23 a 5 rano można jechać 60 km/h. Po zmianach przez całą dobę można będzie wyłącznie 50 km/h.

Policji łatwiej będzie też zatrzymać prawo jazdy kierowcy. Będzie to bowiem możliwe również wtedy, gdy kierujący przekroczy dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h poza obszarem zabudowanym, a nie jak dotąd – tylko na jego obszarze.

Autorzy ustawy zakładają, że przepisy, które zaproponowali, wejdą w życie 1 lipca br. Obecnie projekt znajduje się na etapie konsultacji publicznych.

Komentarz redakcji

 

Wymaganie większej uważności w stosunku do pieszych nie jest niczym nowym, nie tylko w Polsce. W lutym pisaliśmy o tym, że w Wiedniu wymaga się od kierowców ciężarówek posiadania tzw. asystenta skrętu w prawo. Dzięki temu dostrzeżenie m.in. właśnie pieszych ma być dużo prostsze, bo taki asystent zniweluje istnienie martwych pól.

 

To wszystko jednak na nic się zda, jeśli piesi (którzy po zmianach będą mieli w Polsce nie budzące już większych wątpliwości pierwszeństwo w okolicach przejść), nie będą pamiętali o kilku sprawach.

 

Po pierwsze, że prawo nie zlikwiduje istnienia tzw. martwych pól, które są wyjątkowo szerokie w przypadku ciężarówek. A które uniemożliwiają zauważenie pieszego przez kierowcę bez względu na to, jak mocno ten ostatni uważa.

 

Po drugie, że droga hamowania ciężkich, wypełnionych ładunkiem pojazdów, do najkrótszych nie należy. Poza prędkością bowiem na jej długość ma wpływ również wspomniana masa pojazdu, rozmiar i rodzaj opon oraz stan i rodzaj nawierzchni.

 

Po trzecie zaś, że prawo do pierwszeństwa na przejściu nie zwalnia ich z zachowywania ostrożności i zasady ograniczonego zaufania. W przeciwnym razie bowiem realna stanie się gorzka refleksja, krążąca po sieci, przestrzegająca: Cmentarze są pełne grobów ludzi, którzy „mieli pierwszeństwo”.

Fot. kluczbork.policja.gov.pl

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu