Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Prognozy dla handlu na najbliższą dekadę są optymistyczne, choć za kilkanaście lat będzie on wyglądał nieco inaczej niż obecnie. Od dzisiaj zaczyna obowiązywać unijna dyrektywa, która zakazuje e-sklepom blokowanie klientów z innych krajów UE. Te zmiany w e-commerce mogą być ważnym impulsem dla handlu transgranicznego. Z pewnością wpłyną też na logistykę i transport.

Zgodnie z dyrektywą unijną, od 3 grudnia 2018 r. sklepy internetowe stracą możliwość blokowania dostępu do swoich stron klientom z krajów UE (rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2018/302).  

Nie będzie możliwe również automatycznie przekierowywanie na inne wersje stron, czy różnicowanie warunków płatności za zamówienie, ze względu na to, że klient ma inne obywatelstwo, miejsce zamieszkania i prowadzi działalność gospodarczą w innym państwie, niż to, na którego obszarze dany sklep chce sprzedawać swoje produkty lub usługi. Wprowadzenie nowej dyrektywy może przyspieszyć rozwój rynku e-commerce.

E-handel rośnie jak na drożdżach

Obrót w europejskim handlu elektronicznym wzrósł w ciągu ostatnich pięciu lat o dwie trzecie. Obecnie wart jest ok. 530 mld euro. To, że w ostatnich dziesięciu latach odsetek Europejczyków dokonujących zakupów w sieci niemal się podwoił, zwiększyło zapotrzebowanie na przewozy kurierskie.

– Handel online staje się coraz popularniejszy, a swój udział zwiększają także zakupy zagraniczne mówi Rafał Nawłoka, prezes DPD Polska.

Wymiana transgraniczna w kolejnych latach zwiększy się. Już teraz transgraniczny e-handel rośnie o jedną czwartą rocznie – wynika z raportu DHL Express “The 21th Century Spice Trade”. Obecnie, po uruchomieniu handlu międzynarodowego e-sprzedawcy mogą liczyć na 10-procentowy wzrost sprzedaży, a średnio co piąta z transgranicznych transakcji zakupu ma wartość powyżej 200 dolarów (udział wyższy niż na krajowych rynkach e-handlu). W transgranicznym e-handlu zamawiamy najczęściej ubrania i elektronikę, w przyszłości mają do nich dołączyć kosmetyki, środki do pielęgnacji zwierząt oraz napoje i żywność oraz sprzęt sportowy.

– Wysokiej jakości usługi wysyłkowe są niejako “karawanami” naszych czasów i popyt na nie będzie stale rosnąć. Klienci, kupując transgranicznie produkty premium, chętniej skierują się do sklepu oferującego dogodną, szybką i bezpieczną dostawę – mówi Michał Fafius, mass market sales manager w DHL Express.

Już co dziesiąty dolar amerykański w przychodach z e-handlu transgranicznego jest generowany w sektorze przesyłek terminowych. Sprzedawcy i producenci je oferujący rozwijają się 1,6 razy szybciej niż gracze, którzy usług tego typu nie posiadają. Główne przeszkody, które muszą pokonywać podczas kupowania za granicą, dotyczą logistyki, zaufania, ceny i doświadczenia.

Marcin Zmaczyński, head of marketing CEE w Aruba Cloud potwierdza, że coraz częściej kupujemy przez internet za granicą, a będziemy jeszcze częściej, gdy blokowanie stron dla klientów z UE nie będzie możliwe. Dotychczas, jak wynika z danych, przytaczanych przez Parlament Europejski aż 63 proc. stron internetowych nie pozwalało klientom z innego państwa UE na dokonywanie zakupów.

Trans.INFO Talks - baner

Zmiany w e-commerce wpływają na centra handlowe

Wydatki konsumentów rosną, według autorów raportu “Zakupy przyszłości. Retail 2030” (CBRE), w najbliższych pięciu latach będą zwiększać się o ok. 3 proc. rocznie, a w kolejnych latach rynek powinien rosnąć jeszcze szybciej. Sprzedaż detaliczna stanie się bardziej interaktywna, zarówno w trybie offline, jak i online.

– Galerie handlowe na całym świecie przekształcają się w “centra stylu życia” przeznaczone nie tylko dla kupujących, ale też dla miejscowych pracowników, okolicznych mieszkańców i turystów. W naszym kraju szybsze zmiany wymusza częściowy zakaz handlu w niedziele – tłumaczy Magdalena Frątczak, szefowa sektora handlowego w CBRE. Podkreśla, że w handlu do głosu dochodzą nowe trendy.

Nie pozostaną one bez wpływu na logistykę i transport. Coraz większym powodzeniem cieszyć się będą miejsca zapewniające wygodne zakupy, na małej przestrzeni (lokalne centra handlowe typu “convenience”, mniejsze obiekty umożliwiające szybkie i sprawne zakupy pierwszej potrzeby). Liczy się ich lokalizacja i to, czy mają łatwy dostęp do parkingu.

Kluczowy dla zmian w logistyce i transporcie będzie rozwój handlu internetowego. Magdalena Frątczak podkreśla, że już dziś coraz częściej oglądamy w sklepie, kupujemy w internecie i odwrotnie. Centra handlowe stawiają zatem na łączenie sprzedaży internetowej z tradycyjnymi kanałami.

Klienci często odwiedzają sklepy stacjonarne, aby obejrzeć i przymierzyć produkt, a następnie dokonują zakupu w internecie (showrooming). Z drugiej strony, sprzedawcy, przez spersonalizowaną obsługę klienta, starają się zachęcić go, aby po obejrzeniu produktu online dokonał zakupu w ich sklepie tradycyjnym (webrooming).

Trzy czwarte klientów wybiera dostawę kurierem

Do 2020 r. populacja Polaków robiących zakupy online wzrosnąć ma o ponad 11 proc., a dynamika sprzedaży o ponad jedną czwartą. Perspektywy dla e-commerce w Polsce są zresztą o wiele lepsze niż dla Niemiec, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

– Logistyka przesyłki jest co najmniej tak samo ważna, jak doświadczenia w trakcie dokonywania transakcji na stronie e-sklepu. Internauci chętnie korzystają z rozwiązań, takich jak Predict, sieć Pickup czy płatności kartą u kuriera – mówi Rafał Nawłoka, prezes DPD Polska.

Według corocznego raportu na temat polskiego rynku sprzedaży elektronicznej “E-commerce w Polsce 2018” (Gemius), najczęściej wybieraną formą dostawy zakupionego w sieci towaru jest przesyłka kurierska (75 proc. wskazań; bezpośrednia dostawa do domu lub miejsca pracy za pośrednictwem kuriera). Z opracowania Gemiusa wynika też, że 56 proc. internautów zrealizowało zakupy online, a 23 proc. ma doświadczenia z zakupami zagranicznymi.  

Jakub Kaczmarski z Allegro podkreśla, że 86 proc. kupujących w internecie, wśród kluczowych kryteriów wyboru wymienia cenę produktu, 73 proc. wiarygodność sklepu, a aż 69 proc. koszty dostawy. Przyszłość mają zatem oferty obejmujące darmowe dostawy (nawet tego samego dnia) i darmowe zwroty.

Car-sharing cargo ma przyszłość

Zmiany w handlu zwiększą też zainteresowanie autami dostawczymi. Chodzi szczególnie o szybki rozwój usług car-sharingowych (współdzielenie), dotyczących pojazdów cargo.

W raporcie PWC z 2016 r. szacuje się, że w najbliższych latach rynek europejski car-sharingu będzie rósł średniorocznie nawet o 30 proc. Polacy równie szybko oswajają się z rynkowymi nowinkami i już 19 proc. z nich korzysta aktywnie z usług współdzielenia pojazdów pasażerskich.

– Ten trend występuje również w transporcie dóbr, będziemy coraz bardziej gotowi gotowi na wspólne wykorzystanie przestrzeni ładunkowej pojazdów dla różnych branż – twierdzi Michał Gawryluk, kierownik działu usług KEP Poczty Polskiej.

Również Aneta Ogrodniczek, prezes Easyshare nie ma wątpliwości, że carsharing cargo ma przyszłość. Trudno jednak dziś prognozować, na ile aut będzie popyt i jaki napęd będą one miały.

W grę wchodzi najpewniej zwiększenie popytu na pojazdy dystrybucyjne, zwłaszcza te z alternatywnym napędem (budowa stacji ładowania), ale również rozbudowa niewielkich centrów logistycznych, głównie szybkiego przeładunku (cross-docking).

Miejskie auto kurierskie
Miejskie auto kurierskie
-
+

Fot. Michał Jurczak

Jens Ocksen, prezes VW Polska, zapewnia natomiast, że dostawcy aut zdążą z tego rodzaju samochodami, jeśli tylko będzie na nie rzeczywiste zapotrzebowanie. Podkreśla jak ważny jest rozwój współdzielenia, także w odniesieniu do tzw. logistycznych zakładów miejskich sprawiających, że zmniejszy się liczba aut funkcjonujących na tzw. ostatniej mili.

– Mniej aut, ale za to pełnych, to realna perspektywatwierdzi też dr Hubert Igliński z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Cross-docking skróci czas dostaw

Już teraz, buduje się w Polsce o 45 proc. więcej powierzchni magazynowej w stosunku do 2017 r. I to właśnie logistyka „ostatniej mili” jest głównym czynnikiem wzrostu.

Eksperci zwracają uwagę na to, że na znaczeniu zyskują relatywnie niewielkie obiekty magazynowe położone bliżej miast. Projekty z zakresu tzw. logistyki miejskiej realizowane są m.in. w Warszawie, Łodzi, Wrocławiu i Szczecinie.

– Logistyka miejska i jej rosnące znaczenie to pochodna rozwoju sektora e-commerce. Klienci oczekują, że otrzymają zamówienie ze sklepu internetowego tak szybko, jak to możliwe. Dlatego tworzy się zapotrzebowanie na logistykę „ostatniej mili”, która właśnie umożliwia dostarczanie zamówień do klientów w maksymalnie krótkim czasie podsumowuje Wojciech Kosiór, director, head of BTS & integrated services w CBRE.

Mniejsze koszty logistyczne będą możliwe dzięki cross-dockingowi. Cross-docking to mówiąc najogólniej przeładunek kompletacyjny, który polega na przeładowaniu lub przepakowaniu towaru i wysyłce do odbiorcy, bez dodatkowego składowania.

Dlatego definiuje się go nierzadko jako zmianę środka transportu towarów, czyli przeładowanie ich z ciężarówek na samochody dostawcze, po uprzednim pogrupowaniu.

– Rynek wymusza na operatorach logistycznych wykorzystywanie metod, które w efektywny sposób pozwolą skrócić czas trwania dostawy, a jedną z nich jest właśnie cross-docking. Chodzi o obniżenie kosztów związanych ze składowaniem towaru w magazynie, skróceniem czasu jego dostawy do klienta i zmniejszeniem powierzchni magazynowej – tłumaczy Radosław Szymczyk, dyrektor magazynu, ID Logistics.

Z punktu widzenia klientów zaletą cross-dockingu jest zredukowanie liczby ogniw w łańcuchu dostaw, co sprawia, że czas dostawy jest krótszy.

Nie ma jednak nic za darmo – by uzyskać takie rezultaty trzeba się postarać. Przede wszystkim chodzi o konieczność umiejętnego i skrupulatnego zsynchronizowania pracy różnych dostawców, których produkty składają się na zamówienie końcowe. Trzeba też uważać na ryzyko utraty kontroli nad przepływem towaru (niekontrolowane uzupełnianie zapasów może doprowadzić do tego, że będziemy mieć nadmiar któregoś asortymentu).

Samoobsługowe mini-magazyny

Zmiany w handlu wywołają też rozwój usług z zakresu self storage (wynajem powierzchni do składowania). Self storage to nic innego jak samoobsługowe mini przechowalnie.

Jak to działa? Magazyny self storage występują w formie komórek w większych obiektach magazynowych lub jako swoiste kontenery z bezpośrednim wejściem z zewnątrz. Drugie z wymienionych są tańszym rozwiązaniem, a istotnym udogodnieniem jest możliwość podjazdu samochodu bezpośrednio pod drzwi kontenera (ułatwienie za- i wyładunku).

W typowym magazynie self storage klienci wynajmują komórki magazynowe na dowolny czas. Dostępne są umowy nawet z bardzo krótkim terminem najmu (zazwyczaj minimalny okres to 14 dni), a zadaniem właściciela magazynu jest zapewnienie bezpieczeństwa przez ochronę fizyczną oraz systemy ochrony (alarm, kamery) oraz zagwarantowanie odpowiedniej temperatury w magazynie. Przez cały czas korzystania z pomieszczenia najemca ma możliwość nieograniczonego dostępu do niego.

Polski rynek self storage dopiero raczkuje, choć obok Węgier uchodzi za jeden z najbardziej dynamicznych. Magazyny powstają praktycznie tylko na obrzeżach dużych miast i aglomeracji. Na razie dominują u nas magazyny samoobsługowe w olbrzymich halach, mające najczęściej postać metalowych skrytek lub boksów. Nic zresztą dziwnego, to również najpopularniejszy typ magazynów w Europie Zachodniej.  

– Polski rynek self storage jest młody, ale rozwojowy i z dużym potencjałem. Tylko w ciągu ostatniego roku na obrzeżach dużych miast powstały cztery nowe magazyny. Co ciekawe, inwestują zarówno duże firmy, mające sieci magazynów za granicą, jak również lokalni przedsiębiorcy, widzący w tym dobry, aczkolwiek wciąż niszowy i przyszłościowy biznesmówi Jarosław Nowakowski, dyrektor generalny Grupy Kapitałowej Amtra.

Do Amtry należą Sejfboksy w Sosnowcu. To pierwsze magazyny samoobsługowe, które powstały na Śląsku i w Zagłębiu. Działają one siedmiu lat, a pod koniec 2017 r. właściciel magazynu powiększył swoją inwestycję. Z kolei Stokado Self Storage ma dwa obiekty magazynowe tego typu we Wrocławiu i jeden w Poznaniu.

– Dopiero ostatnie dwa lata przynoszą nowe inwestycje oraz zainteresowanie istniejącymi obiektami – mówi Jarosław Nowakowski, wymieniając najistotniejsze czynniki, które jego zdaniem mogą rozruszać rynek nad Wisłą. Jest wśród nich rozwój rynku e-commerce. Właściciele sklepów internetowych już dziś traktują magazyny samoobsługowe jako relatywnie tanie i bardzo elastyczne zaplecze logistyczne i są dziś głównym najemcą biznesowym self storage.

Nie oznacza to “śmierci” handlu tradycyjnego. Dzięki innowacjom sieci sklepów tradycyjnych będą mogły wzmocnić swoją pozycję wobec konkurencji z sektora e-commerce.

– Interaktywne ekrany z ofertą sklepu, zakupy na tabletach, czy wirtualne przymierzalnie to elementy, które będą wprowadzać firmy by przyciągnąć klienta. Przyszłość ma także Internet Rzeczy, wykorzystywany do informowania, kiedy dany produkt się zużyje, czy planowania zakupów. Aż 85 proc. procesu obsługi klienta może stanowić sztuczna inteligencja – mówi Magdalena Frątczak.  

Fot. Pixabay/cdz

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu