Masz newsa? Powiedz nam o tym!

W ciągu najbliższych tygodni rozstrzygnie się, czy pracownicy Inspekcji Transportu Drogowego, nazywani potocznie „krokodylami”, rozpoczną akcję protestacyjną. Na razie trwa referendum, w którym inspektorzy ITD wypowiedzą się, czy są za protestem. A jego powody są podobne do tych, które przedstawiali związkowcy podczas protestu w ubiegłym roku.

– Nasze postulaty są praktycznie niezmienne już od kilku lat. Chodzi o poprawę bezpieczeństwa pracy inspektorów, kwestię ich zarobków oraz przepisy regulujące działanie naszej służby – mówi Hubert Jóźwik, przewodniczący Związku Zawodowego Inspekcji Transportu Drogowego.

Decyzja o ewentualnym proteście zapadnie na początku sierpnia – wtedy będą znane wyniki referendum wśród pracowników ITD. Jeżeli inspektorzy opowiedzą się za protestem, wówczas związkowcy ustaloną formę i termin rozpoczęcia akcji protestacyjnej.

Inspektorzy ITD szukają lepszych posad

A jak przekonuje szef ZZITD, z punktu widzenia pracowników, sytuacja w inspekcji nie jest dobra. 700-osobowa kadra inspektorów topnieje.

– Przez pierwsze 6 miesięcy tego roku z pracy odeszło już 80 inspektorów. I na tym opuszczanie szeregów ITD się nie skończy. Mamy informacje o kolejnych kilku kolegach, którzy odejdą w najbliższych miesiącach – mówi Hubert Jóźwik.

Dodaje, że w obecnej sytuacji, gdy sytuacja na rynku sprzyja pracownikom, fachowa i specjalistyczna wiedza jaką dysponują inspektorzy, pozwala im bez problemu znaleźć nową posadę. Tymczasem płace w ITD są praktycznie zamrożone od 2009 roku.

– Satysfakcjonowałoby nas 500 złotych podwyżki na jednego inspektora. Obecny rząd w czasie wyborów obiecywał odmrożenie zarobków w służbie cywilnej i jak na razie nie doczekaliśmy się tego – mówi Jóźwik

Druga sprawa, którą postulują związkowcy, dotyczy ujednolicenia zarobków na danym stanowisku w Wojewódzkich Inspektoratach Transportu Drogowego.

– Przykładowo kontroler zatrudniony w inspektoracie z Podkarpacia zarabia 2700 zł netto, a jego odpowiednik ze Szczecina – 3100 zł – wylicza Hubert Jóźwik.

Dzieje się tak, ponieważ obecnie każdy WITD funkcjonuje jako odrębna jednostka, finansowana z budżetu danego województwa. Związkowcy proponują, by stawki na danym szczeblu były identyczne, bez względu na miejsce zatrudnienia. Do tego potrzebna jest jednak zmiana w ustawach regulujących działanie ITD, a jak twierdzi szef ZZITD, od dwóch miesięcy Ministerstwo Infrastruktury próbuje wprowadzić stosowny projekt do wykazu prac rządu.

Zobacz także:

Pomysł na bezpieczne kontrole

Co do bezpieczeństwa, to zdaniem związkowców wciąż brakuje bezpiecznych miejsc, w których inspektorzy mogliby prowadzić kontrole przy drogach.

– Są dwa wzorcowe punkty w lubuskim, a przecież prowadzimy działania w całej Polsce. Proszę uwierzyć, że sprawdzanie ciężarówki, przy drodze szybkiego ruchu, po której auta pędzą 140 km/h nie jest komfortowe i bezpieczne. W ubiegłym roku jeden z naszych kolegów stracił życie podczas pracy – przypomina Hubert Jóźwik.

Jego zdaniem rozwiązaniem tego problemu mogłaby być współpraca z Generalną Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Ruchome znaki na pojazdach technicznych GDDKiA mogłyby wydzielać bezpieczną strefę w miejscach, gdzie akurat prowadzi kontrole ITD. Zwykle czas działań inspektorów na drodze o to około 5-6 godzin w jednym punkcie, więc zdaniem związkowców nie obciążałoby to bardzo GDDKiA.

Fot. ITD

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu