10 dni czekania na granicy
W związku z trwającym protestem przewoźników zawieszone zostało podawanie na portalu granica.gov.pl czasów oczekiwania na odprawę pojazdów ciężarowych na przejściach granicznych w Dorohusku, Hrebennem i Korczowej. Ponieważ protest odbywa się poza przejściami granicznymi, czas oczekiwania pojazdów ciężarowych w kolejce nie jest zależny od służb granicznych i nie jest możliwy do oszacowania – poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa.
Wczoraj rano według danych policji na przejściu granicznym w Dorohusku stało już ok. 1,2 tys. pojazdów ciężarowych, a czas oczekiwania na odprawę sięgnął 240 godzin. Sznurek pojazdów miał 27 kilometrów. W Hrebennem z kolei na wyjazd z Polski oczekiwało w 24-kilometrowym korku 500 ciężarówek – tam czas oczekiwania wynosił 125 godzin.
Na drogach krajowych nr 12 i 17 przed przejściami w Dorohusku i Hrebennem policja wyznaczyła strefy buforowe, które mają pomóc w regulacji ruchu w miejscowościach.
KAS z kolei podaje czas oczekiwania na granicy w Medyce, który wczoraj po południu sięgał już 100 godzin. Również na tym przejściu granicznym planowana jest akcja protestacyjna przewoźników. Blokada, zgodnie z zapowiedziami, ma się tam rozpocząć w najbliższy poniedziałek – 20 listopada.
Słowacy dołączają do protestu
Wsparcia polskim przewoźnikom udzielają słowackie firmy przewozowe.
Słowacka organizacja Únia autodopravcov Slovenska – UNAS zorganizowała wczoraj “symboliczną blokadę”, by okazać wsparcie polskim przewoźnikom.
W godzinnym strajku wzięli udział przedstawiciele UNAS, słowackich przewoźników oraz przedstawiciele polskich przewoźników, którzy między godz. 13 a 14 blokowali granicę.
Naszym celem jest wspieranie naszych polskich kolegów, a także wszystkich przewoźników na terenie UE. Prosimy Europejską Komisję ds. Transportu o NATYCHMIASTOWE wprowadzenie zezwoleń dla ukraińskich przedsiębiorstw, ponieważ europejskie firmy padają na kolana i nie są w stanie z nimi konkurować” – podkreśla UNAS.
Komisja Europejska upomina Polskę
Komisja Europejska bacznie przygląda się sytuacji na granicy polsko-ukraińskiej.
Polskie władze, na mocy prawa UE, mają obowiązek zapewnić swobodny ruch ukraińskich ciężarówek na przejściach granicznych” – przekazał RMF24 rzecznik Komisji Europejskiej.
Według RMF FM, niektórzy przedstawiciele Komisji Europejskiej uważają, że polskie władze nie robią wszystkiego, by rozwiązać problem i zakończyć protest polskich przewoźników. Rozwiązanie natomiast rząd Polski powinien znaleźć jak najszybciej, ponieważ jest zobowiązany do zapewnienia przepływu towarów z Ukrainy tzw. korytarzami solidarności.
Jeżeli polskie władze nie rozwiążą kwestii blokad na przejściach granicznych z Ukrainą, to Komisja Europejska może rozpocząć wobec Polski karną procedurę” – ustaliła dziennikarka RMF FM w Brukseli.
“Jeżeli polskie władze nie rozwiążą kwestii blokad na przejściach granicznych z Ukrainą, to Komisja Europejska może rozpocząć wobec Polski karną procedurę” – ustaliła dziennikarka RMF FM w Brukseli.
Komisja Europejska z formalnego punktu widzenia ma oczywiście prawo wszcząć odpowiednie procedury przeciwko polskiemu rządowi w związku z blokadą granic. Z drugiej strony też polscy przewoźnicy mają pełne prawo do legalnego i zgodnego z polskim porządkiem prawnym protestu, w sytuacji zagrożonego bytu. Zagrożenie to wiąże się m.in. z zawartą umową pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą. Dlatego też lepiej byłoby dla wszystkich, aby Komisja Europejska nie przerzucała odpowiedzialności na polski rząd, lecz zaangażowała się w rozwiązanie istniejącego konfliktu” – komentuje w social mediach Maciej Wroński, prezes stowarzyszenia przewoźników “Transport i Logistyka Polska”.
Wroński zauważa, że wobec zawartej umowy na szczeblu unijnym, polski rząd ma ograniczone możliwości wypracowania kompromisowych rozwiązań, w tym oddziaływania na stronę ukraińską.
Choć jest też prawdą, że przez zaniechanie i brak odwagi, polska administracja rządowa przyczyniła się do zawarcia tej umowy na poziomie Brukseli, a nie Warszawy” – dodaje prezes TLP.
Zdaniem Wrońskiego do obecnego kryzysu przyczyniła się także nieudolność polskich służb kontrolnych, które nie potrafią przeciwdziałać zjawiskom nieuczciwej konkurencji, w tym także podejmowaniu przez przewoźników z Ukrainy przewozów kabotażowych i cross trade. Takich samych zaniechań dopuściły się według szefa organizacji służby kontrolne innych państw członkowskich.
Dlatego zamiast grozić procedurami przeciwko Polsce, Komisja powinna raczej wesprzeć polskie władze w rozwiązaniu problemów, które zmusiły przedsiębiorców do takiej drastycznej formy protestu, jaką jest blokada granic. Jest to w interesie zarówno Unii Europejskiej, jak i też Polski oraz Ukrainy (…). I jeszcze jedno na sam koniec mojego komentarza. Jeśli polskie władze bojąc się groźby wszczęcia procedur, podejmą próby zastosowania siły wobec strajkujących przewoźników, to władze statutowe Transport i Logistyka Polska rozważą możliwość wsparcia protestu za pomocą legalnych środków. W imię zasad!” – podsumowuje Maciej Wroński.
Tymczasem Rafał Mekler poinformował wczoraj, że w najbliższych dniach równolegle z UNAS, Konfederacja i przewoźnicy skierują do Brukseli pismo o przywrócenie limitów na przewozy dla ukraińskich firm.