Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Szef polskiej dyplomacji zabrał głos w sprawie delegowania pracowników w Unii Europejskiej, po tym jak w poniedziałek europosłowie z komisji zatrudnienia zatwierdzili szereg zmian w nowelizacji dyrektywy o delegowaniu. Minister Witold Waszczykowski ma nadzieję, że ta „batalia” zakończy się konsensusem, który „nie będzie dla nas tzw. zgniłym kompromisem, a będzie godził”.

Minister spraw zagranicznych komentował prace Parlamentu Europejskiego na antenie programu  RDC Polskiego Radia. Kością niezgody jest cały czas kwestia ograniczenia okresu delegowania pracowników. Według propozycji Komisji Europejskiej, po okresie delegowania, pracownik podlegałby pod wszystkie przepisy socjalne i prawa pracy kraju, w którym pracuje.

– Polska wysyła około pół miliona pracowników na teren Europy, to są nasi kierowcy, firmy budowlane, rzemieślnicy czy lekarze i pielęgniarki. Jesteśmy zainteresowani kompromisem. Przecież jesteśmy krajem flankowym UE i do nas napływają pracownicy spoza UE, którzy z nami konkurują – wyjaśnił Waszczykowski.

Jak zauważył minister, pewna standaryzacja usług jest potrzebna, ale nie można tego zrobić kosztem naszej części Europy.

– W tym jest problem, że dyrektywa o pracownikach delegowanych sprawia wrażenie, jakby były to zakusy na ograniczenie swobodnego przepływu ludzi i usług. Mamy tutaj problem. Oczywiście dyskutujemy ze stroną francuską, która bardzo mocno akcentuje tę dyrektywę i musimy znaleźć kompromispodkreślił w wypowiedzi dla RDC szef MSZ.

Spór o transport

Spory między krajami członkowskimi Unii Europejskiej, dotyczące zmian w dyrektywie o delegowaniu, koncentrują się obecnie wokół kilku spraw. Jedną z nich jest czas, na jaki maksymalnie będzie można delegować do innego kraju pracownika, bez konsekwencji w postaci objęcia go przepisami kraju delegowania.

Propozycja Komisji Europejskiej ustalająca ten okres na 24 miesiące została przyjęta w poniedziałek przez komisję zatrudnienia i spraw socjalnych Parlamentu Europejskiego. Mimo tego część państw Wspólnoty, jak np. Francja nadal domaga się, by było to nie więcej niż 12 miesięcy. Krajom Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polsce, zależy by ten okres był jak najdłuższy. Przedmiotem sporu jest też to, czy zapisy znowelizowanej dyrektywy o delegowaniu będą dotyczyć także pracowników sektora transportowego. Europarlamentarzyści z komisji zatrudnienia opowiedzieli się za tym, by przepisy obejmowały transport do czasu, gdy nie pojawią się nowe uregulowania dotyczące firm transportowych, np. ujęte w Pakiecie Mobilności. Takim zapisom sprzeciwia się nie tylko Polska, ale też organizacje i stowarzyszenia transportowe z krajów Zachodnich.

Foto: MSZ

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu