Masz newsa? Powiedz nam o tym!

“Po ponad 7 godzinach negocjacji trójstronnych nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie socjalnej i rynkowej części Pakietu Mobilności” – poinformował na Twitterze europoseł Kosma Złotowski. Największe kontrowersje wzbudziły zapisy dotyczące m.in.: kabotażu oraz odpoczynku kierowcy.

Jak wskazują polscy reprezentanci w Parlamencie Europejskim, czas trwania rozmów jednoznacznie wskazuje, jak trudne jest osiągniecie kompromisu w sprawie Pakietu Mobilności. Europoseł Elżbieta Łukacijewska przyznała w rozmowie z Trans.INFO, że cieszy ją przede wszystkim to, że Rada UE opowiedziała się za progospodarczymi rozwiązaniami, z kolei Komisja Europejska wyraziła gotowość do ustąpienia w sprawie najbardziej kontrowersyjnych zapisów.

Niechętny do kompromisów był jednak przede wszystkim europoseł Ismail Ertug, autor jednego z trzech sprawozdań wchodzących w skład Pakietu Mobilności – dotyczącego kabotażu. Elżbieta Łukacijewska uważa, że mógł się on poczuć wzmocniony listem, jaki niedawno wysłali do niego przedstawiciele polskiej Solidarności, wyrażający poparcie dla bardziej restrykcyjnych zapisów dotyczących pracy kierowcy w UE.

Trudno o kompromis

Jak dowiedzieliśmy się w biurze europosła Kosmy Złotowskiego, najtrudniej było osiągnąć kompromisy w sprawie:

  • powrotu samochodu do kraju, w którym znajduje się siedziba firmy i długości cooling off, czyli okresu chłodzenia (aby ponownie wykonać kabotaż należy wrócić do kraju siedziby i przed kolejnym przewozem kabotażowym odczekać określony czas)
  • modelu kabotażu,
  • modelu, w jaki zorganizowany jest sposób odbierania tygodniowego odpoczynku.

Trudno z całą pewnością stwierdzić, kiedy dojdzie do kolejnych negocjacji w sprawie Pakietu Mobilności. Na gorąco, po całonocnych obradach polscy europosłowie szacowali, że konieczne będzie przełożenie ich na początek nowego roku, kiedy to rozpocznie pracę nowa Prezydencja oraz nowa Komisja Europejska. Teoretycznie możliwe jest jednak, by do spotkania doszło jeszcze w grudniu.

“Trudno mówić o przełomie”

Impas w pracach nad Pakietem Mobilności może być zaskoczeniem. Jeszcze wczoraj polscy przedstawiciele w Parlamencie Europejskim donosili nam, że „jest duża mobilizacja prezydencji fińskiej, żeby ten trilog był ostatni”. Tym bardziej, że prace nad zapisami dotyczącymi delegowania w transporcie toczyły się wyjątkowo długo, bo 29 miesięcy.

Jak zauważają komentatorzy, z biegiem czasu rozbieżności między krajami członkowskimi w podejściu do prac nad poszczególnymi zapisami zamiast maleć, tylko rosły.

Trudno mówić o przełomie w kluczowych dla nas kwestiach – potwierdzało już wczoraj nasze źródło w PE.

Największe wątpliwości budziły zapisy dotyczące kabotażu oraz odpoczynku kierowców. Znajdowały się wśród nich m.in.:

  • Obligatoryjny powrót kierowcy do domu co 3 lub 4 tygodnie,
  • Sprecyzowanie zakazu odbioru odpoczynków 45-godzinnych w kabinie,
  • Zastosowanie delegowania (m. in. w zakresie płacy minimalnej) do kabotażu oraz przewozów cross trade.
  • Skuteczne zapobieganie systematycznemu realizowaniu kabotaży – czyli ograniczenie tego rodzaju przewozów do maksymalnie 3 dni bez limitu operacji z dodatkowym okresem cooling off. Oznacza to, że aby ponownie wykonać kabotaż należy wrócić do kraju siedziby i przed kolejnym przewozem kabotażowym odczekać 60 godzin.

Branża apelowała

Wiele z przepisów zawartych w Pakiecie Mobilności spotkało się z krytyką branży transportowej. Blisko dwa tygodnie temu Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce, wraz z innymi organizacjami zrzeszającymi przewoźników europejskich, wysłało list do decydentów w organach unijnych.

Wskazywało w nim m.in., że „niektóre z proponowanych środków doprowadzą do niepewności prawnej, zwiększą negatywny wpływ branży transportowej na środowisko (w czasie, gdy Komisja Europejska nowej kadencji będzie opowiadać się za Zielonym Porozumieniem), podniosą ceny dla konsumentów i zmniejszą globalną konkurencyjność Unii Europejskiej, nie poprawiając warunków pracy kierowców”.

Dodało przy tym, że „w większości proponowanych środków brakuje kompleksowej oceny skutków” i w związku z tym, po zleceniu odpowiednich badań, dzieliło się ich wynikami i proponowało konkretne zmiany zapisów Pakietu Mobilności.

Badania te dostarczyły alarmujących wyników, które pokazują, że między innymi, patrząc wyłącznie na wpływ obowiązkowych powrotów pojazdów co cztery tygodnie na jeden kraj, doprowadziłoby to do 1 proc. wzrostu całkowitej emisji gazów cieplarnianych rocznie, generowanych przez sektor transportu drogowego tylko jednego kraju – pisali przedstawiciele branży.

Proponowali więc m.in.:

Sprzeciw wobec zapisów Pakietu Mobilności wyraziła również Konfederacja Lewiatan oraz “inne najważniejsze krajowe organizacje pracodawców. Wśród sygnatariuszy wystąpienia wymienić należy BDI (Niemcy), SN (Szwecja), EK (Finlandia), LDDK (Łotwa), BIA (Bułgaria), Concordia (Rumunia), LPK (Litwa) i Estońską Konfederacja Pracodawców” – wymienia związek Transport Logistyka Polska, który jest członkiem Konfederacji Lewiatan.

Fot. Twitter/@KosmaZlotowski

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu