Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Polskiej gospodarce ciągle najbliżej do Niemiec czy Francji, ale – potencjalnie, największym rynkiem zbytu pozostaje Wschód  Europy. Rosja, Białoruś, Ukraina to bardzo duże rynki. Chłonne, ale zarazem specyficzne. Operujący na nich przewoźnicy i operatorzy logistyczni muszą liczyć się z tym, że transport na Wschód wiąże się z różnymi utrudnieniami.

O tym, że to rynki atrakcyjne świadczą nowe inicjatywy przewoźników, np. Rabena. Chodzi o regularne połączenia drobnicowe w eksporcie towarów m.in. na Białoruś, do Gruzji, Rosji i na Ukrainę w ramach usługi EAST.

– Nowe państwa członkowskie Unii Europejskiej, jeszcze kilkanaście lat temu stały w obliczu dokładnie takich samych procedur, co dzisiaj kraje wschodnie. Obecnie w Unii nie ma już konieczności realizowania zawiłych procedur celnych. Zdecydowaliśmy się wyznaczyć osobną jednostkę biznesową, która będzie się specjalizowała w obsłudze rynków wschodnich, skupiając jednocześnie niezbędne umiejętności – mówi Bartłomiej Łapiński, dyrektor zarządzający Raben East.

Będąca alternatywą m.in. dla rozwiązań całopojazdowych usługa daje możliwość regularnych wysyłek mniejszych partii towarów (już od jednej palety). Wśród walorów rozwiązania jego twórcy wymieniają: z góry określony czas realizacji usługi, możliwość śledzenia przesyłki na każdym etapie jej realizacji, doradztwo w organizacji transportu, wsparcie zespołu agentów celnych, ścisłą współpracę z nadawcą i odbiorcą w zakresie transportu i odpraw celnych.

Szanse na rynkach wschodnich stara się coraz lepiej wykorzystywać także PEKAES. Przewoźnik uruchomił np. usługę międzynarodowej dystrybucji przesyłek drobnicowych na Białoruś.

– Rynek Wspólnoty Niepodległych Państw, w tym Białorusi dopiero otwiera swoje możliwości dla segmentu przesyłek drobnicowych. To obszar niezwykle chłonny, o czym świadczy znikoma konkurencja, jak również wzrost zapytań dotyczących tego kraju ze strony naszych klientów. W przypadku rosnącego zapotrzebowania będziemy to natężenie systematycznie zwiększać lub uruchomimy kolejne połączenia – usłyszeliśmy od Marka Tkaczyka, dyrektora sieci międzynarodowej w PEKAES.

Nasz rozmówca podkreśla, że obecnie klienci często pytają o wysyłkę próbek, co świadczy o tym, że testują wejście na rynki wschodnie.

– Transport jest zazwyczaj oddany, często zgłaszają się do nas firmy spedycyjne z tych kierunków – mówi Tkaczyk.

Agencja celna bardzo się przydaje

Operatorzy są zgodni, że obsługa krajów spoza Unii Europejskiej zawsze wiąże się z potrzebą większej koordynacji. Chodzi tu głównie o kwestie celne, odprawy.

Dlatego dobrze mieć własną agencję celną. Dobrze jest też pracować z firmami i partnerami z tych krajów, którzy znają rynek i tamtejsze realia. W naszym przypadku dzięki sprawnie działającym partnerom tzw. transit time w niczym nie różni się od tego, co oferujemy w Unii Europejskiej – mówi Marek Tkaczyk.

Poważnym utrudnieniem w realizacji usług jest jednak niestabilność sytuacji i uwarunkowania polityczne. Przykładowo – Ukraina nadal jest krajem objętym działaniami wojennymi. Przy organizacji transportu do tego kraju wciąż kluczowe znaczenie ma bezpieczeństwo. Szczególnie dotyczy to przewozów na tereny wschodniej Ukrainy.

– W tym przypadku standardowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej przewoźnika OCP powinno być rozszerzone o kraje trzecie spoza UE, do których zaliczamy Ukrainę. Dodatkowo, zwłaszcza jeśli przewóz dotyczy towarów o wysokiej wartości, zalecamy naszym klientom rozszerzenie zakresu ubezpieczenia o ryzyko kradzieży i uszkodzeń, co zagwarantuje ochronę towaru do pełnej wartości sumy ubezpieczenia mówi Joanna Jędruchniewicz, kierownik obsługi klienta z Go Logis.

Kluczowe znaczenie ma bieżący monitoring przebiegu każdego transportu i stały kontakt z kierowcą.

Biurokracja utrudnia transport na Wschód

Przy transportach na Wschód mamy też ciągle do czynienia z wieloma formalnościami. Często wytykane są błędy i rozbieżności w dokumentach.

“Faktura dla odbiorcy towaru, specyfikacja, świadectwo przewozowe itp. – tak jest w przypadku Ukrainy. Podstawą są dobrze wypełnione dokumenty, w tym uzyskanie koniecznych pozwoleń. Średni czas dostawy na Ukrainę wynosi od 24 do 48 godzin, ale w przypadku eksportu może się wydłużyć. Zależy to od sytuacji na granicy, gdyż często pojawiają się utrudnienia wynikające z dłuższego czasu odprawy celnej” wyjaśnia Go Logis.

Przewoźnicy dostrzegają, że ostatnio nieco zautomatyzowano  procedury i obsługę w ukraińskich urzędach celnych. Organizację transportów drobnicowych i całopojazdowych znacznie uprościło wprowadzenie tzw. „pepeszki” czyli dokumentu PP. To deklaracja celna, na podstawie której importer już wcześniej może zgłosić przywóz określonego towaru na Ukrainę. Takie rozwiązanie pozwala firmom przewozowym i spedytorom zmniejszyć koszty transportów dedykowanych.

– Pamiętajmy, że nie tylko Polacy wykonują usługi transportowe na Wschód. Najważniejszymi graczami są poza nami także Rosja, Białoruś i Litwa. Największe korporacje podpisują umowy z dostawą do klienta, czyli na warunkach INCOTERMS DAP. Mniejsze firmy zazwyczaj wolą otrzymać przedpłatę za towar i podpisać umowy na warunkach FCA, tzn. nadawca towaru odpowiada tylko za załadunek i odprawę celną. Auto podstawia odbiorca. Co za tym idzie, w rękach wschodnich operatorów logistycznych jest z pewnością ponad połowa przewozów – ocenia Grzegorz Szenejko, właściciel Go Logis.

Rosja dzięki temu dużo łatwiej umacnia swoją pozycję na rynku przewozów UE-RU. Białoruś jest bardzo konkurencyjna cenowo.

Eksport do Rosji rośnie

– Moim zdaniem, w perspektywie następnych trzech lat, polscy przewoźnicy będą mieli coraz mniej do powiedzenia w przewozach na Wschód – prognozuje Grzegorz Szenejko, wymieniając też dwa klasyczne problemy, z którymi boryka się każdy przewoźnik i operator logistyczny wożący towary z i do Rosji. To przestoje oraz błędy w dokumentach.

– Oba pojawiają się zazwyczaj na granicy, bądź w Urzędzie Celnym w Rosji i oba problemy często są powiązane. Pamiętajmy, że towar opuszcza teren Unii i musi być wprowadzony na teren Unii Celnej SNG (w jej skład wchodzą Rosja, Białoruś i Kazachstan – przyp. red.). Wiąże się to z wieloma procedurami celnymi i sporą liczbą dokumentów, faktur, opisów towaru, certyfikatów itd. Jakiekolwiek rozbieżności w dokumentach, albo brak certyfikatu sprawią, że stoimy, wydzwaniając do naszych klientów i prosząc o pilne dosłanie certyfikatów, bo auto chcą zawrócić na granicy. Ile razy już to słyszałem? Nie zliczę. Za przygotowanie prawidłowych dokumentów odpowiada nadawca. Jeśli coś jest nie tak i auto stoi, musi niestety płacić – mówi Szenejko.

Mimo tych licznych utrudnień i barier, polski eksport w kierunkach wschodnich, a co za tym idzie także zapotrzebowanie na usługi transportowe, znowu rozwija się całkiem nieźle. Znowu, ponieważ od sierpnia 2014 r., gdy rosyjski prezydent Władimir Putin nałożył embargo na towary m. in. z UE, handel z Rosją został poważnie ograniczony. Ucierpieli na tym np. polscy producenci żywności, którzy nie mogli już wysyłać za wschodnią granicę owoców i warzyw, mięsa, produktów mleczarskich.

Eksport z krajów UE do Rosji

Na szczęście eksport wraca na ścieżkę wzrostu. Według danych Eurostatu, w I kw. 2017 r. transport z UE do Rosji wzrósł o 21 proc. Największy wolumen przewozów przypadł w udziale Niemcom i Polsce. Z naszego kraju w tym okresie transport zwiększył się o 30 proc., do 355 tys. ton. Dla porównania, Niemcy zwiększyły przewozy o 17 proc., do 580 tys. ton.

Foto: Pixabay/3dman_eu

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu