Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Zdecydowana większość kluczowych sektorów światowej gospodarki w ostatnich miesiącach musi mierzyć się z pandemią koronawirusa, jednocześnie odczuwając jej skutki biznesowe. Każdy kryzys stanowi jednak również szansę dla wielu przedsiębiorstw niezależnie od proponowanych usług. To, co dla jednych stało się poważnym, wielopłaszczyznowym zagrożeniem, inni wykorzystali jako szansę do rozwoju swojego biznesu. Bezapelacyjnym beneficjentem pandemii jest rynek e-commerce.

Zakupy online już dawno wpisały się w konsumencki ekosystem, lecz nikt nie mógł spodziewać się, że wirus jeszcze przyspieszy zauważalny i dynamicznie rosnący trend. 

Pandemia odcisnęła swoje negatywne piętno między innymi na handlu tradycyjnym, logistyce, a nawet w obszarze zarządzania łańcuchem dostaw. Sytuacja kryzysowa dotknęła bardzo wiele firm, ale również wymusiła poszukiwanie nowych, innowacyjnych rozwiązań, których implementacja została drastycznie przyspieszona.

Na naszym lokalnym rynku nie brakuje podmiotów, które otwarcie przyznały, że w pierwszym kwartale 2020 roku udział e-commerce w sprzedaży był najwyższy w ich historii. Powołując się na komunikaty spółek giełdowych, Vistula Retail Group odnotowała w pierwszym kwartale wzrost przychodów ogółem na poziomie 24 proc., z czego miażdżącą większość przez kanał online. Wnioski nasuwają się same – zakupy w internecie stanowiły motor napędowy w relacji do zakupów tradycyjnych, które przez około dwa miesiące nie mogły być w ogóle realizowane.

Innym przykładem jest Grupa CCC, której sprzedaż internetowa w 2019 roku w strukturze przychodów osiągnęła poziom 25 proc. W samym marcu br. wzrosła już jednak do poziomu niemal 45 proc. Jednym z największych beneficjentów restrykcji związanych z pandemią jest jednak Frisco.pl. W drugiej połowie marca supermarket online tygodniowo generował takie zyski, jak przez cały miesiąc pracy przed kryzysem

W obliczu światowego zagrożenia koronawirusem, gdy dotarł on już do Europy, a rządy państw wprowadziły lub zamierzały wprowadzić społeczne restrykcje, firma Stackline przygotowała raport prezentujący listę 100 najszybciej i najwolniej rozwijających się kategorii w segmencie e-commerce na amerykańskim rynku z perspektywy marca 2020. Konsumenci nie tylko realizowali więcej zakupów internetowych, ale przede wszystkim do ich koszyków trafiały produkty, które wcześniej były w tym obszarze pomijane. Dynamiczne zmiany ich zachowań były oczywiście efektem wybuchu pandemii, który sprawił, że chętniej sięgali po towary nie znajdujące się w ich obszarze zainteresowań w poprzednich miesiącach. Źródeł w ewolucji koszyka zakupowego należy zatem szukać w skutkach niestabilnej, kryzysowej sytuacji, która wprost wywarła wpływ na konsumenckie priorytety. 

Nawet trzycyfrowe wzrosty w e-commerce

Listę najszybciej rosnących kategorii produktowych branży e-commerce otworzyły jednorazowe rękawiczki (+670 proc.). Na drugiej pozycji znalazły się maszyny do pieczenia chleba (+652 proc.), a podium zamknęły leki na przeziębienie (+535 proc.). Na dalszych miejscach znalazły się zupy (+397 proc.), kasze i ryże (+386 proc.), gotowe jedzenie pakowane (+377 proc.), kubki ze świeżymi owocami (+326 proc.), przyrządy do ćwiczeń (+307 proc.), nabiał (+279 proc.) oraz płyny do mycia naczyń (+275 proc.).

Wśród produktów pierwszej kategorii znalazły się zatem te służące do walki z wirusem. Nie dziwi również zainteresowanie żywnością, szczególnie długoterminową. Zamknięcie siłowni oraz obiektów sportowych przełożyło się z kolei na popularność sprzętu, służącego do treningu w domu. 

Wśród najszybciej spadających kategorii w kanale e-commerce znalazły się między innymi bagaże i walizki (-77 proc.), aktówki, teczki (-77 proc.), sprzęt fotograficzny (-66 proc.), suknie ślubne (-63 proc.) czy garnitury (-62 proc.). Spadki w relacji do wzrostów nie są drastyczne, ale jednoznacznie wynikają ze wstrzymania ruchu turystycznego i zakazu zgromadzeń, które z kolei przełożyły się na „zamrożenie” biznesu ślubnego.  

Priorytety konsumenckie będą stabilizować się wraz z „oswajaniem” koronawirusa. Zmiany zostaną jednak z nami na dłużej, tym bardziej że wiele osób zdało sobie sprawę, że przez internet można nabywać również produkty pierwszej potrzeby, a na przykład ubrań wcale nie trzeba przymierzać przed zakupem.

Inne wyzwania dotyczą samych firm, które w trybie przyspieszonym musiały zaadaptować się do nowych konsumenckich nawyków nie tylko w zakresie zatowarowania czy działań z obszaru społecznej odpowiedzialności, ale także w obszarze zmiany biznesowych akcentów ze szczególnym naciskiem na rozwój oferty online. Trudno jednak spodziewać się, że e-commerce na stałe zmarginalizuje handel stacjonarny, który mimo pandemii, nadal ma wiele atutów oraz możliwości przyciągnięcia także klientów nowej generacji.

Fot. Pixabay/mohamed_hassan

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu