Masz newsa? Powiedz nam o tym!

W kwietniu prezydent Andrzej Duda podpisał dokument dotyczący elektronicznego listu przewozowego. Został on przekazany do ONZ, a w efekcie 11 września, czyli jutro, uprawomocni się przystąpienie naszego kraju do tego protokołu. – I w zasadzie tyle, bo nie oznacza to jednak możliwości zastosowania w naszym kraju elektronicznego listu przewozowego – kwituje Marcin Wolak, prezes zarządu Polskiego Instytutu Transportu Drogowego.

– Przystąpienie do Protokołu stanowi dopiero pierwszy niezbędny krok w kierunku uczestniczenia w elektronicznym systemie obiegu listu przewozowego CMR. Przed nami jeszcze dużo pracy nad technologią oraz ramami prawnymi, w którą zaangażować się powinny zarówno strona reprezentująca sektor publiczny, jak i sektor prywatny – tłumaczy ekspert.

Jest tylko jedna grupa przedsiębiorców, dla której 11 września zacznie się nowa rzeczywistość.

– Zmiany odczują polscy przewoźnicy, którzy jeżdżą dla załadowców działających w krajach, w których już używa się aplikacji dostosowanej do e-CMR. Nie ma przeszkód, by korzystali z niej przy zleceniach. Będą musieli tylko dostać dostęp do niej od nadawców, zarejestrować się i już będą mogli wykonywać przewozy na podstawie listu elektronicznego – wyjaśnia Alicja Chodorowska, główny specjalista departament transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD).

Problemem nie jest technologia

Jak tłumaczy Marcin Wolak, żeby z e-CMR korzystali wszyscy polscy przewoźnicy, konieczne jest wprowadzenie przepisów i rozwiązań technologicznych, które będą akceptowalne przez państwa, w których organizowany będzie przewóz.

– Między innymi o tych wyzwaniach rozmawiamy w gronie państw regionu Morza Bałtyckiego w ramach projektu Diginno (projekt mający na celu m.in. przejście na jednolity rynek cyfrowy w regionie tego morza – przyp. red.). Niestety nic nie wskazuje na to, by zaczęły się prace nad wdrożeniem ram prawnych w Polsce, a ile to czasu zajmie, zależy wyłącznie od dobrej woli ministerstwa, które zechce być gospodarzem tematu – wszystko wskazuje na to, że powinno to być Ministerstwo Infrastruktury (pod które podlega chociażby GITD), ale moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie by było to na przykład Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii – w końcu mówimy tu o sprawach, które dotyczą i przedsiębiorców i technologii właśnie. Technologią zajmie się biznes, więc można być pewnym, że platformy oferujące możliwość skorzystania z elektronicznego listu przewozowego pojawią się szybciej od przepisów – dodaje.

O konieczności powstania takiej platformy mówi również przedstawicielka ZMPD.

– Przede wszystkim w Polsce nie działa jeszcze taka platforma lub aplikacja, która będzie musiała spełniać wymogi bezpieczeństwa i dotyczące podpisu elektronicznego. Prace już trwają, jednak na razie nic z nich nie wynika. Natomiast w Europie jest już kilka firm, które taką usługę dedykowaną dla e-CMR oferują. W Polsce trzeba by znaleźć inwestora, który postawi taką platformę. Nie ma formalnych ograniczeń, kto może ją zbudować, może to być dowolna firma prywatna lub państwowa – mówi.

Jedna z koncepcji, przedstawiona przez PITD zakłada oparcie się na technologii DLT/Blockchain.

– Przede wszystkim ze względu na rozproszenie danych i brak konieczności tworzenia scentralizowanych baz krajowych, a także otwartość takiego systemu. Platformy, które będą oferowały obsługę e-CMR, będą mogły w każdej chwili dołączyć do sieci, a gdy zakończą działalność, dane pozostaną zarchiwizowane w blockchainie – tłumaczy Wolak.

Korzyści z e-CMR

Eksperci nie mają wątpliwości, że zastosowanie e-CMR korzystnie wpłynęłoby na kondycję branży.

– Dziś wypłata należności za fracht następuje wtedy, kiedy przewoźnik dośle kopię listu CMR zleceniodawcy. A bywa, że kierowcy zjeżdżają do firmy nawet kilka dni po wykonaniu transportu. To rodzi opóźnienia. Z nadejściem e-CMR od razu byłoby możliwe dodawanie w systemie adnotacji, na jakim etapie jest obsługa ładunku. Czy dotarł już do odbiorcy, czy były jakieś usterki. Wszystkie strony zainteresowane miałyby dostęp do takich informacji w czasie rzeczywistym – zauważa Alicja Chodorowska.

Elektroniczny list przewozowy będzie ponadto umożliwiał śledzenie przewozów na terenie całej Europy i elektroniczną archiwizację informacji logistycznych.

Ponadto kolejne działania, np. fakturowanie, potwierdzenie dostawy lub wszczęcie procedur reklamacyjnych, będą przebiegały szybciej i przy niższych kosztach” – czytamy na stronie PITD.

Rozwiązanie to wpłynie również na pracę producentów.

Dzięki szybkiemu potwierdzeniu dostawy towaru za granicę, nie muszą odprowadzać VAT od sprzedanych produktów. Wprawdzie podatek ten dla sprzedaży wewnątrzwspólnotowej wynosi 0 proc., jednak dopóki nie będzie dokumentu potwierdzającego fakt, że towar dotarł za granicę, producent jest zobowiązany odprowadzić obowiązującą w kraju jego siedziby stawkę VAT” – zauważa Instytut.

Fot. Pixabay/StartupStockPhotos/public domain

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu