Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Rząd Belgii, mimo apeli tamtejszych przewoźników, nie zrezygnuje z planowanej na lipiec tego roku podwyżki myta we Flandrii. Według organizacji transportowej Febetra, podwyżka w okresie pandemii koronawirusa będzie zabójcza dla branży.

Mimo protestu belgijskiego stowarzyszenia przewoźników Febetra, rząd zatwierdził już planowaną na 1 lipca br. podwyżkę. Decyzja została już opublikowana w belgijskim dzienniku urzędowym.  Stało się tak, choć organizacja w apelu do rządu wskazywała na trudną sytuację branży w związku z koronawirusem. 

Jeśli rząd flamandzki chce zapobiec prawdziwemu masowemu wyginięciu firm transportowych, musi odpowiedzieć na naszą prośbę” – alarmowała Febetra. 

Stawki myta dla pojazdów ciężarowych o masie całkowitej przekraczającej 32 tony wzrosną o dwa centy za kilometr.

Podniesienie 1 lipca stawek myta o 16 proc. dla kategorii> 32 tony, to policzek dla sektora transportu ze strony rządu. Szaleństwo, jakim jest bezczelne podniesienie stawek + koronawirus = śmiertelny koktajl” – napisał Philippe Degraef, szef Febetry na Twitterze. 

 

Najostrzejszy wzrost (+ 16 proc.) dla najbardziej przyjaznych dla środowiska samochodów ciężarowych. Najmniejszy wzrost (+ 11 proc.) dla najstarszych i najmniej czystych ciężarówek. To bardzo dziwna logika” – dodał Degraef.

Decyzja rządu spotkała się z krytyką również poza branżą transportową.

W czasie pandemii koronawirusa tej decyzji rządu belgijskiego nie można wyjaśnić. Wprowadzać podwyżki dla istotnego sektora, który już ma problemy. Czy następnym krokiem będzie podatek od odzieży ochronnej w szpitalach?” – komentuje podwyżki Philippe Van Dooren redaktor belgijskiego portalu informacyjnego flows.be.

 

Fot. Viapass

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu