Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Rada Unii Europejskiej chce, żeby od połowy 2024 roku wszyscy przewoźnicy, którzy obsługują ruch międzynarodowy, mieli obowiązek wyposażenia aut w inteligentne tachografy drugiej generacji. Na razie wiadomo nieco na temat dwóch wymogów, które będą postawione przed tymi urządzeniami. Przy czym jeden z nich, jak dowiedzieliśmy się od ekspertów, sprawia ustawodawcom nie lada kłopot.

Inteligentne tachografy to przyszłość transportu w Unii Europejskiej. Pierwsza ich wersja będzie wymagana we wszystkich nowych pojazdach, wykonujących usługi transportowe, już od 15 czerwca tego roku. Okazuje się jednak, że to dopiero początek. Rządy krajów członkowskich chcą, by już pięć lat później przewoźnicy musieli montować kolejne, jeszcze nowsze i bardziej zaawansowane technicznie urządzenia.

Po pierwsze: notowanie przekroczenia granic

Przede wszystkim inteligentne tachografy drugiej generacji będą monitorować moment przekroczenia granicy państwa.

Wprowadzenie znacznika przekroczenia granicy ma pomóc w lepszym doprecyzowaniu momentu, od którego będzie można uznać, że kierowca podlega np. innym przepisom w związku z faktem pracy na terytorium danego kraju. Z dozą dużej pewności można stwierdzić, że znacznik taki będzie zapisywany w sposób automatyczny – dowiedzieliśmy się w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego.

„Producenci tachografów zadeklarowali gotowość, by wprowadzić pierwszą z funkcjonalności (czyli monitorowanie momentu przekroczenia granicy państwa – przyp. red.) w 2021 lub 2022 roku. Do urządzenia miałaby zostać zaimplementowana mapa granic, na której automatycznie – bez ingerencji kierowcy – byłby odnotowane dane przekraczania granicy, takie jak godzina czy współrzędne geograficzne” – napisał nam z kolei Piotr Żółty, główny ekspert firmy INELO.

Jak widać, druga generacja inteligentnych tachografów będzie iść o krok dalej w zbieraniu danych, niż pierwsza. Przypomnijmy, że tamta umożliwia automatyczne zapisywanie współrzędnych GPS w momencie, kiedy kierowca rozpoczyna pracę lub ją kończy. Jak również co trzy godziny podczas jazdy. Jak tłumaczy GITD, te rozwiązania mają przeciwdziałać manipulacjom w systemie tachografów cyfrowych związanych z „ukrywaniem” czasu jazdy oraz „zwiększyć możliwości monitorowania i wykrywania faktu pracy kierowcy na terytorium danego państwa”.

Po drugie: co słychać przy rozładunku?

To jednak nie wszystko. Inteligentne tachografy drugiej generacji mają również monitorować czas i miejsce załadunków i rozładunków.

Na chwilę obecną nie jest wiadome czy funkcjonalność ta będzie automatycznie oznaczać moment załadunku lub rozładunku. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak przy tej funkcjonalności zaangażowanie do takiego oznaczania kierowcy, co jednak wykluczy automatyzm. Może to zostać w prosty sposób zrealizowane na zasadzie użycia podobnych znaczników, jakie obecnie używają kierowcy np. do oznaczania przeprawy promowej – komentuje nam GITD.

Na razie jednak specjaliści m.in. z Komisji Europejskiej szukają rozwiązań, które sprawiłyby, że wspomniany automatyzm jednak był możliwy.

Jedną z propozycji jest wykorzystanie czujników nacisku na osie, które określałyby moment załadunku lub rozładunku pojazdu, a mapa, w którą wyposażony jest tachograf wówczas mogłaby wskazać miejsce wykonywania tych czynności. Jednak wciąż trwają dyskusje w celu określenia najkorzystniejszego ze sposobów rejestracji – zdradza Piotr Żółty.

Przewoźniku, uważaj

Inteligentne tachografy drugiej generacji miałyby być wymagane w pojazdach w 2024 r., choć eksperci szacują, że mogą być gotowe dużo wcześniej, bo za trzy lata. I już wówczas montowane w nowych ciężarówkach. Na razie jednak kluczowe jest zakończenie prac nad Pakietem Mobilności, w którym pojawią się m.in. przepisy dotyczące czasu pracy i wynagrodzenia kierowcy. Bez tego nie będzie wiadomo, co dokładnie i w jakiej formie przewoźnik koniecznie będzie musiał rejestrować.

Niezależnie od tego, eksperci chwalą dążenie do jak najefektywniejszej walki z wyłącznikami tachografów, co ma być prostsze przy zaawansowanych technologicznie urządzeniach. Przestrzegają jednak, że nawet uczciwi przewoźnicy mają się czego obawiać. Mówiąc wprost – kosztów.

Planowane jest rozwiązanie prawne, które wymusi od pewnego okresu (prawdopodobnie najpóźniej od końca 2024 r.) wymóg stosowania tachografów 2-giej generacji podczas wykonywania międzynarodowych operacji transportowych. Zatem może się okazać, że po tym czasie będzie należało posiadać maksymalnie 5-letni tabor przy wykonywaniu przewozów międzynarodowych, lub będzie trzeba wymienić w starszych pojazdach tachograf na „inteligentny” – 2-giej generacji, lub 1-szej, ale zaktualizowany do 2-giej – zauważa GITD.

A jak szacują eksperci, wymiana tachografu nie należy do tanich operacji. Jedno takie urządzenie może kosztować od 2 do nawet 4 tysięcy złotych. Na pocieszenie można dodać, że producenci tych urządzeń rozważają wraz z politykami możliwość wprowadzania kolejnych aktualizacji systemu w inteligentnych tachografach, tak, by nie trzeba było za każdym razem, co kilka lat, kupować nowego urządzenia.

Fot. Pixabay/Robfoto

czas pracy

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu