Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Z projektu zmian w dyrektywie o delegowaniu wynegocjowanego przez Parlament Europejski i kraje Wspólnoty, do którego dotarła PAP, wynika, że część zapisów została w toku ostatnich rozmów złagodzona. Choć ustalono niekorzystny dla Polski maksymalny okres delegowania na 12 miesięcy, a zmiany w dyrektywie w stosunku do obowiązujących przepisów są dla naszych firm niekorzystne, część zapisów może być jednak satysfakcjonująca.

Chodzi o możliwość przedłużenia okresu delegowania o 6 miesięcy na podstawie „uzasadnionej notyfikacji” przedstawionej przez firmę władzom państwa przyjmującego. Ten, korzystny dla Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej zapis, jest skutkiem negocjacji krajów UE z Parlamentem Europejskim.

Według Stefana Schwarza, prezesa Inicjatywy Mobilności Pracy, niektóre kraje prawdopodobnie będą próbowały odmawiać przedłużenia, szukając uzasadnienia w tym, że notyfikacja nie jest odpowiednio uzasadniona.

Pozytywna dla Polski definicja

Jak podkreśla ekspert cytowany przez PAP, pozytywne dla Polski jest też to, że dzięki kompromisowi przyjęto korzystną definicję dotyczącą tzw. zastępowania jednego pracownika delegowanego innym. Przejawia się to poprzez satysfakcjonujący dla Polski zapis, który mówi o „rzeczywistym” okresie delegowania.

– W pierwotnej wersji zaproponowanej przez Komisję Europejską ograniczenie okresu delegowania miało obejmować wszystkich pracowników wykonujących te same lub podobne zadania w tym samym miejscu pracy. Kolejny pracownik, który przyjeżdżał w to samo miejsce, żeby wykonywać podobną lub identyczną pracę, miał być objęty prawem pracy państwa przyjmującego niezależnie od tego, dla kogo pracuje i z jakiego kraju przyjechał – tłumaczy Schwarz w rozmowie z PAP.

Przykładowo, na budowie tylko pierwszy podwykonawca, który zajmuje się tynkowaniem, mógłby objąć swoich pracowników prawem pracy państwa, z którego są delegowani. Kolejne firmy  musiałyby ryzykować tym, że miejscowi urzędnicy uznają, że ich pracownicy wykonują takie same lub podobne prace i w związku z tym nie mogą już być delegowani.

W wynegocjowanym kompromisie ograniczenie kumulatywnego czasu delegowania pracowników w to samo miejsce i do tych samych zadań zostało zawężone tylko do jednego pracodawcy.

Do wynagrodzenia wliczane będą wszystkie składniki

Z punktu widzenia transportu istotniejsza jest jednak jeszcze inna zmiana. Otóż w nowelizacji dyrektywy zawarta została zasada, że przy porównywaniu wynagrodzenia wypłacanego pracownikowi delegowanemu i wynagrodzenia należnego według przepisów państwa przyjmującego, pod uwagę ma być brana całkowita kwota brutto zarobku.

– Przepis wspomina wprawdzie, że konieczne jest, by „wszystkie elementy będące częścią wynagrodzenia mogły być określone wystarczająco szczegółowo dla celów zapewnienia przejrzystości”, ale odnosi to do prawa i praktyki wysyłającego państwa członkowskiego. Trudno przecenić korzystne znaczenie tego przepisu w praktyce – zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wynagrodzenia pracownika delegowanego obejmować może wiele trudno wyliczalnych elementów – tłumaczy Stefan Schwarz.

Tak właśnie jest w przypadku kierowców w transporcie międzynarodowym, którzy obecnie oprócz pensji, dostają także dodatki takie jak diety i ryczałty, które stanowią istotną część zarobku.

Szef Inicjatywy Mobilności Pracy zaznacza jednak, że patrząc na całość zmian w dyrektywie, są one porażką Europy Środkowej i przejawem zachodnioeuropejskiego protekcjonizmu.

– Jeśli na wewnętrznym rynku UE będzie tak, że bogaci będą biedniejszym narzucać korzystne dla siebie zasady konkurowania, to nie będzie to służyć europejskiej integracji i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Moim zdaniem to właśnie ta świadomość spowodowała, że na ostatniej prostej wycofano się z części protekcjonistycznych zapisów – zaznaczył.

Dyrektywa o delegowaniu łagodniejsza – rozstrzygnięcie przed wakacjami

W przyszłym tygodniu zmodyfikowana dyrektywa o delegowaniu prawdopodobnie trafi do ambasadorów krajów UE. Kolejnym ważnym krokiem na drodze do zatwierdzenia zmian będzie głosowanie ministrów pracy podczas posiedzenia Rady UE 21 czerwca. Również w czerwcu można spodziewać się, że nowelizacja przepisów dyrektywy trafi na sesję plenarną Parlamentu Europejskiego.

Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać dwa lata po wejściu w życie nowej dyrektywy. Przy założeniu, że zostanie ona zatwierdzona ostatecznie do końca czerwca, przedsiębiorcy będą musieli  stosować się do niej mniej więcej od drugiej połowy 2020 r.

Fot. Trans.INFO

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu