Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Polski rząd szykuje skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jeśli UE przyjmie przepisy Pakietu, które wyeliminują polskie firmy transportowe z wspólnotowego rynku.

O gotowości do złożenia skargi na przepisy Pakietu Mobilności powiadomił na wczorajszym posiedzeniu sejmowej Komisji Infrastruktury minister Andrzej Adamczyk. Minister poinformował posłów o przebiegu działań związanych z negocjacjami dotyczącymi unijnych przepisów dotyczących branży transportowej. W zeszłym tygodniu Komisja Transportu i Turystyki Parlamentu Europejskiego przyjęła bowiem niekorzystne dla Polski sprawozdanie niemieckiego europosła Ismaila Ertuga, którego propozycje mogą doprowadzić do wypchnięcia polskich przewoźników z unijnego rynku.

Posłowie w trakcie posiedzenia nie szczędzili słów krytyki wobec ministra infrastruktury, obarczając go winą za przyjęcie przez radę UE stanowiska niekorzystnego dla  Polski. Powodu przegranej upatrują m.in. w zbyt sztywnym stanowisku polskiego rządu.

Minister bronił się twierdząc, że polskie stanowisko nie mogło być inne zarówno w sprawie objęcia przepisami o delegowaniu części przewozów międzynarodowych, jak i w kwestii obowiązkowych okresów zamrożenia kabotażu, oraz możliwości odbierania przez kierowców odpoczynku tygodniowego w kabinie pojazdu.

– Uniemożliwiałoby to złożenie skargi na te przepisy do Trybunału Sprawiedliwości UE w razie ich przyjęcia – tłumaczył minister Adamczyk.

Zobacz, jakie mogą być skutki Pakietu Mobilności

Pakiet Mobilności

– lex specialis, czyli szczegółowe regulacje dot. kierowców zawodowych w UE, a dotyczące delegowania. Ogólne przepisy już powstały, wchodzą w życie w 2020 r. i zawiera je Dyrektywa o delegowaniu. Nie dotyczą jednak truckerów, ponieważ ze względu na specyfikę ich pracy europosłowie pracują obecnie nad zasadami dla transportu.

Prace te przeciągają się i nie wiadomo, czy uda się je zakończyć na początku tego roku. Obecnie znane jest stanowisko Rady UE w sprawie Pakietu Mobilności. Mocno skrytykowane przez ministra Andrzeja Adamczyka, który określił je mianem „protekcjonistycznego”. Projekt przepisów, za którymi opowiedziała się Rada UE, zakłada m. in.: 

– obowiązek posiadania drugiej wersji inteligentnych tachografów,

– ograniczenie systematycznego kabotażu,

– konieczność powrotów kierowców do domu przynajmniej co cztery tygodnie

– oraz zakaz spędzania regularnego tygodniowego odpoczynku w kabinie pojazdu.

Teraz wspólne stanowisko musi wypracować Parlament Europejski, co nie jest łatwe. Prace się przeciągają. Na razie Komisja Transportu i Turystyki przegłosowała i zatwierdziła jedynie część dotyczącą kabotażu, dostępu do zawodu i rynku przewozów drogowych. Nad dalszymi dotyczącymi: delegowania oraz odpoczynku kierowców – prace prawdopodobnie będą jeszcze kontynuowane.  

Jeśli PE wypracuje wspólne stanowisko, wówczas dopiero, w ramach Trilogu, czyli współpracy z Radą UE i Komisją Europejska, będzie można ustalić ostateczny kształt przepisów.

Fot. Twitter/MI_GOV_PL

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu