Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Nie składamy broni. Będziemy walczyli do końca – przekonują polscy europosłowie, po wczorajszej decyzji Parlamentu Europejskiego o odrzuceniu mandatów Komisji Transportu TRAN. Mandatów, które m.in. wyłączały transport międzynarodowy spod przepisów o delegowaniu pracowników. Tymczasem w szeregach naszych przedstawicieli w UE trwa wzmożona dyskusja. Okazuje się bowiem, że przeciwko niektórym z propozycji TRAN zagłosowali również Polacy. Tłumaczą Trans.INFO, dlaczego ich zdaniem była to najlepsza strategia.

Wszystko, co udało się wynegocjować podczas głosowania w TRAN, zostało odrzucone. Zarówno przepisy dotyczące delegowania pracowników, poprawy warunków odpoczynku, jak i kabotażu.

Ich podważenie „jest złą wiadomością co najmniej z kilku powodów nie tylko dla europejskich przewoźników, ale również kierowców i konsumentów” – przekonuje Agata Boutanos z Przedstawicielstwa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w Brukseli, w przesłanym nam oświadczeniu.

Raporty były dobrze wyważonym kompromisem uzyskanym podczas miesięcy rozmów na forum Parlamentu Europejskiego – tłumaczy.

“Posłowie PiS – jak jeden mąż”

Największe emocje budzi decyzja w sprawie zapisów w projekcie TRAN, które wyłączały tranzyt i transport międzynarodowy spod dyrektywy o delegowaniu pracowników. Przeciwko tej propozycji zagłosowało 343 posłów, 263 było za. Jak donoszą media, o tak dużej różnicy zadecydowała m.in. słaba frekwencja.

– Szacujemy, że około 40 zwolenników kompromisu nie brało udziału w głosowaniu – stwierdził europoseł Kosma Złotowski, cytowany przez polsatnews.pl. Dodał przy tym, że w ostatniej chwili zdanie w sprawie delegowania pracowników zmienili niektórzy z przedstawicieli Europejskiej Partii Ludowej. (Który z polityków zagłosował w jaki sposób, można sprawdzić na stronie Parlamentu Europejskiego (punkt 14, 15 i 16).

Niestety wynik (…) głosowania oznacza odrzucenie bardzo dobrego kompromisu ws. delegowania przyjętego w Komisji Transportu. Niezrozumiała zmiana stanowiska części EPPGroup (Europejskiej Partii Ludowej – przyp.red.), głównie delegacji niemieckiej. Kolejna próba sił prawdopodobnie już na kolejnej sesji plenarnej – pisał wczoraj na Twitterze.

I dodawał: „Wszystkie trzy raporty razem i tylko razem jako Pakiet Mobilności stanowiły rozsądny, choć trudny kompromis. Odrzucenie najlepszego z nich głosami EPPGroup sprawiło, że wspieranie pozostałych nie miało uzasadnienia. Dziwię się, że europosłowie PO tego nie rozumieją”.

Odnosił się w ten sposób do zarzutów europoseł Elżbiety Łukacijewskiej, która donosiła na Twitterze, że „w 2 na 3 raportach ws. Pakietu Mobilności, posłowie PiS zagłosowali jak jeden mąż – przeciwko wynegocjowanemu, dobremu porozumieniu, o co prosiły polskie organizacje zrzeszające polskie firmy transportowe”.

“Bronienie pozostałych dwóch raportów nie miało sensu”

Skąd pomysł na taką strategię?

– Od samego początku dyskusja w Komisji TRAN toczyła się nad całym Pakietem Mobilności, czyli wszystkimi trzema raportami, które są ze sobą ściśle powiązane. Tylko razem, jako pakiet właśnie, tworzyły sensowny kompromis. W momencie kiedy okazało się, że raport Kyllönen, dotyczący delegowania i bez wątpienia najlepszy dla Polski, został odrzucony, bronienie pozostałych dwóch sprawozdań nie miało sensu – przekonuje w rozmowie z Trans.INFO przedstawiciel biura europosła Kosmy Złotowskiego.

– Raport Van de Campa nie jest idealny, na przykład jeśli chodzi o obowiązek powrotu do domu po 3 tygodniach czy możliwość odbierania odpoczynku w kabinie tylko na terenie bezpiecznych parkingów. Te kwestie rodzą wiele potencjalnych problemów natury organizacyjnej dla całego sektora, szczególnie, że w Unii wciąż nie ma odpowiedniej infrastruktury – dodaje. – Z kolei raport Ertuga, dotyczący kabotażu, sam w sobie był już bardzo zły.

– Nie mogliśmy więc bezkrytycznie poprzeć raportów, które zawierały zapisy generujące znaczne koszty i problemy dla polskiego transportu wiedząc, że transport międzynarodowy nie został wyłączony z przepisów o delegowaniu. Gdyby wczoraj te sprawozdania dostały poparcie większości PE, nic nie można by już było z nimi zrobić, podczas gdy raport o delegowaniu byłby nadal zmieniany, a jego ostateczny kształt mógłby się okazać dla nas niekorzystny – tłumaczy i dodaje, że obecnie dyskusja będzie się znów toczyć wokół wszystkich trzech raportów.

– Będziemy więc wciąż mieli możliwość negocjowania z innymi z grupami politycznymi w PE – dodaje. Zauważa przy tym, że najwięcej głosów przeciwnych zgromadził raport dotyczący warunków odpoczynku i czasu pracy. Zdania dotyczące delegowania, nawet na Zachodzie są podzielone. Wiele osób rozumie, że objęcie transportu międzynarodowego zasadami delegowania niekoniecznie może pomóc kierowcom, ale już na pewno spowoduje wzrost obciążeń biurokratycznych. Jest więc wciąż szansa, by na sesji plenarnej w lipcu znaleźć potrzebną większość – dodaje.

Obrona kompromisu TRAN

O to, by nie odrzucać rozwiązań proponowanych przez TRAN, do ostatniej chwili apelowały polskie organizacje zrzeszające pracowników i przewoźników.

Należy podkreślić, że wbrew założeniom Posłów głosujących zapewne w dobrej wierze dzisiaj przeciwko wyłączeniu tranzytu oraz transportu międzynarodowego z zasad delegowania, a także sprawozdaniu dotyczącemu czasu pracy i odpoczynku stracić mogą właśnie kierowcy. Raport proponował dużą elastyczność odbioru odpoczynków w domu, a także przejrzyste zasady wynagradzania kierowców – tłumaczyła Agata Boutanos.

Również TLP wystosowało pismo w tej sprawie.

Polskim organizacjom wtórowały również niektóre z zachodnich, m.in. European Shippers’ Council, która określiła cały kompromis TRAN mianem „zrównoważonego rozwiązania, które rozwiązuje wiele problemów”.

Nie ma czasu do stracenia, kluczowe, by zawrzeć porozumienie przed wyborami w 2019 r., tak aby zapobiec dalszemu wprowadzaniu krajowych rozwiązań dotyczących delegowania. Członkowie komisji TRAN uważnie rozpatrywali propozycje i osiągnęli uczciwy kompromis. Wzywamy więc europosłów, do zaufania sprawozdaniom ekspertów z Komisji Transportu i poparcia ich propozycji. Dzięki temu będzie można rozpocząć negocjacje z Radą UE i Komisją Europejską tak szybko, jak to tylko możliwe, tak, aby prawodawstwo zapewniało pracownikom, przewoźnikom i całemu sektorowi logistycznemu stabilność i bezpieczeństwo – apelowała European Shippers’ Council.

Związki zawodowe triumfują

Z wczorajszej decyzji europosłów cieszą się socjaliści, bo to im udało się zebrać odpowiednią liczbę głosów, by można było przeprowadzić głosowanie w PE nad Pakietem Mobilności. Entuzjazm wyraziły również zawiązki zawodowe, między innymi paneuropejska organizacja związkowa ETF, donosząc o „zwycięstwie kierowców i demokracji w Parlamencie Europejskim”.

Przeciwko ustaleniom TRAN występowała również m.in. Krajowa Sekcja Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”.

Realizując swoje uprawnienie (…) skierowaliśmy pismo do polskich Europarlamentarzystów, wyrażające nasze głębokie zaniepokojenie potencjalnymi skutkami dla pracowników propozycji przyjętej przez jedną z komisji Parlamentu Europejskiego. Dlatego zwróciliśmy się o nieudzielanie mandatu komisji TRAN do reprezentowania Parlamentu Europejskiego w dalszych ustaleniach trójstronnych – pisała w liście otwartym.

I dodawała: „zawsze będzie wspierać wszelkie działania naszych europejskich struktur, które doprowadzą do tego, żeby polskim kierowcom wykonującym swoje obowiązki poza granicami kraju przysługiwały takie same standardy jakie ich zachodnim kolegom”.

Fot. Flickr/Andrew Ross/CC BY 2.0

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu