Czy lokalne dostawy niewielkimi, autonomicznymi pojazdami mają sens? Amerykanie to zbadali – zaskakujące wnioski

Czy lokalne dostawy niewielkimi, autonomicznymi pojazdami mają sens? Amerykanie to zbadali – zaskakujące wnioski

Coraz częściej mówi się o walorach małych, dostawczych aut autonomicznych, które mogłyby znacząco odmienić lokalne dostawy w ramach e-commerce. Czy tego rodzaju usługi rzeczywiście staną się powszechne, czy znajdują uzasadnienie? Owszem, ale efektów nie należy spodziewać się natychmiast, czy nawet w tzw. krótkiej perspektywie – wynika z analizy raportu przygotowanego przez specjalistów z amerykańskiej grupy Steer.

To pierwsze tego typu badania na świecie. Analizy grupy Steer wykazały, że większość Amerykanów nadal robi zakupy w taki sam sposób, jak robili to ich rodzice i dziadkowie, po prostu jadąc do sklepu. I jest to większość zdecydowana – obecnie 90 proc. zakupów spożywczych i leków robi się osobiście. 

Wyjazdy zakupowe stanowią w sumie aż 43 proc. wszystkich podróży autami. To niemal dwukrotnie więcej niż dojazdy do pracy (ok. 24 proc.), czy samochodowe eskapady rekreacyjne (22 proc.). Wniosek jest prosty, jeśli ktoś myśli o rzeczywistym ograniczeniu ruchu na drogach, musi działać właśnie na rzecz ograniczenia wyjazdów na zakupy.

Artykuł dostępny tylko dla użytkowników zalogowanych

Coraz częściej mówi się o walorach małych, dostawczych aut autonomicznych, które mogłyby znacząco odmienić dostawy w ramach e-commerce. Czy tego rodzaju usługi rzeczywiście staną się powszechne, czy znajdują uzasadnienie? Owszem, ale efektów nie należy spodziewać się natychmiast, czy nawet w tzw. krótkiej perspektywie – wynika z analizy raportu przygotowanego przez specjalistów z amerykańskiej grupy Steer.

To pierwsze tego typu badania na świecie. Analizy grupy Steer wykazały, że większość Amerykanów nadal robi zakupy w taki sam sposób, jak robili to ich rodzice i dziadkowie, po prostu jadąc do sklepu. I jest to większość zdecydowana – obecnie 90 proc. zakupów spożywczych i leków robi się osobiście. 

Wyjazdy zakupowe stanowią w sumie aż 43 proc. wszystkich podróży autami. To niemal dwukrotnie więcej niż dojazdy do pracy (ok. 24 proc.), czy samochodowe eskapady rekreacyjne (22 proc.). Wniosek jest prosty, jeśli ktoś myśli o rzeczywistym ograniczeniu ruchu na drogach, musi działać właśnie na rzecz ograniczenia wyjazdów na zakupy.

Małe elektryczne dostawczaki rozwiążą problem

Analitycy działu transportowego Steer twierdzą, że zdecydowany postęp w tej materii, tzn. ograniczenie ruchu samochodowego w celach zakupowych można będzie uzyskać realnie w latach 2025-2035. Kluczem jest powszechne korzystanie z usług dostaw żywności i leków transportem realizowanym przy pomocy zasilanych elektrycznie, niewielkich samochodów dostawczych. Analitycy są przekonani, że taki transport mógłby skutecznie zastąpić wyjazdy samochodami osobowymi związane z większością codziennych sprawunków.

Te, zdawałoby się dość oczywiste wnioski wynikają zresztą też z pierwszych przeprowadzonych już badań testowych. Producent małych, elektrycznych pojazdów użytkowych Nuro uruchomił testową, bezzałogową usługę dostawy w Arizonie oraz w Houston. Okazało się, że w krótkim czasie trzeba było zatrudnić kilkuset nowych pracowników. Znaleźli oni pracę w realizujących dostawy w ramach tego projektu firmach handlu detalicznego, a także w magazynach.

Zobacz, jak autonomiczne pojazdy sprawdziły się podczas pandemii w Stanach Zjednoczonych

Z badań wynika, że każda, zlecona dostawa wykonana niewielkim, użytkowym pojazdem autonomicznym, zastępuje co najmniej kilka podróży samochodami osobowymi. Okazało się też, że im więcej klientów korzysta z tej usługi, tym bardziej racjonalne są te przewozy, optymalizowane trasy itp. To ważne, bowiem jeśli towary dostarczane  są “partiami”, zdecydowanie zmniejsza się całkowita liczba przejechanych kilometrów.

Skorzysta atmosfera i rynek pracy

Generalnie stworzenie znaczącej, lokalnej usługi dostawczej w oparciu o małe pojazdy autonomiczne w nadchodzących latach (zmniejszenie zakupów artykułów pierwszej potrzeby w tradycyjny sposób o połowę) może przynieść korzyści, w postaci zwiększenia i następnie utrzymania w Stanach około 3,4 mln miejsc pracy.

Biorąc pod uwagę to, że właśnie transport jest głównym czynnikiem przyczyniającym się do emisji gazów cieplarnianych, a wyjazdy zakupowe mają w truciu środowiska tak wielki udział, to korzyści dla atmosfery mogą być olbrzymie. W przypadku Stanów Zjednoczonych mowa o obniżeniu emisji dwutlenku węgla o 407 mln ton. To tyle, ile emitują obecnie gospodarstwa domowe w Nowym Jorku, Los Angeles, Chicago i Houston łącznie. Rezultatem jest głównie redukcja takich zanieczyszczeń, jak cząstki stałe lub tlenek siarki.

Przede wszystkim jednak (o czym dzisiaj rzadko się mówi) upowszechnienie tej formy dostaw żywności czy leków mogłoby spowodować ograniczenie o 10-15 proc. liczby wypadków drogowych. 

Statystyki pokazują, że każdego roku około 36 tys. Amerykanów ginie w wypadkach drogowych, a miliony odnoszą obrażenia. Analitycy szacują, że dostawy towarów w nowej formie, a tym samym ograniczenie ruchu mogłoby uratować każdego roku ok. 4,8 tys. istnień, a liczbę poszkodowanych łącznie w wypadkach można by zmniejszyć o prawie 350 tys. osób.

Lokalne dostawy stworzą nowe problemy

To wszystko plusy, całkiem długa jest też jednak lista problemów. Wszystko będzie bowiem wymagało specjalnych, długoterminowych inwestycji. Zdaniem analityków, najmniejszym kłopotem może okazać się tu pozyskanie sprzętu, czyli pojazdów do realizacji dostaw (także tych do przewozu w kontrolowanej temperaturze). Bardziej kłopotliwe i kosztowne może okazać się natomiast znalezienie i przygotowanie:    

– pracowników sklepów spożywczych i aptek, którzy będą zbierać i pakować świeżą żywność i leki;

– mechaników i techników, którzy będą tworzyć i utrzymywać floty małych pojazdów elektrycznych;

– twórców oprogramowania, którzy będą stale integrować i ulepszać systemy autonomicznej jazdy;

– menadżerów flot, planistów transportu potrafiących na bieżąco optymalizować sieci dostaw, harmonogramy itp.

Kosztowne będzie również zaopatrzenie pracowników w odpowiednie narzędzia wspomagające np. przygotowanie towarów do wysyłki, usprawniające kompletację. 

I jeszcze jeden problem: e-commerce ma tę cechę, że generuje ponad dwukrotnie więcej odpadów niż tradycyjny handel sklepowy. Trzeba będzie zatem skutecznie poradzić sobie z rosnącą “hałdą” opakowań.

Fot. Nuro

Najpopularniejsze
Komentarze
0 Komentarzy
Użytkownik usunięty