Fot. BALM

Nie wystarczyły grzywny. Niemcy wykluczyli polskiego przewoźnika z kabotażu na rok

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Niemiecki Federalny Urząd ds. Logistyki i Mobilności (BALM) zastosował dotkliwą sankcję wobec polskiego przewoźnika. Po 23 prawomocnie zakończonych postępowaniach administracyjnych i grzywnach przekraczających łącznie 70 tys. euro firma ma zostać wykluczona z wykonywania kabotażu w Niemczech na 12 miesięcy. Urząd ujawnił szczegóły sprawy oraz podstawę prawną zakazu.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Zgodnie z decyzją zakaz ma obowiązywać od 1 października 2026 r. do 30 września 2027 r. — potwierdził BALM w odpowiedzi na pytania redakcji. Decyzja opublikowana 12 sierpnia dotyczy naruszeń, które — jak wyjaśnił urząd — miały miejsce w latach 2023–2025 i zostały uznane za poważne.

Przed wydaniem zakazu prawomocnie zakończyły się 23 postępowania administracyjne. Łączna wysokość nałożonych w nich grzywien przekroczyła 70 tys. euro. Mimo wcześniejszych sankcji przewoźnik nadal naruszał niemieckie przepisy dotyczące kabotażu.

W tej sytuacji BALM zdecydował o całkowitym zakazie wykonywania przez przewoźnika przewozów kabotażowych na terenie Niemiec przez 12 miesięcy.

Przewoźnik na razie pozostaje anonimowy

BALM nie ujawnił, która polska firma transportowa została objęta rocznym zakazem kabotażu. W odpowiedzi na pytania trans.iNFO rzecznik urzędu wskazał na względy prawne, które uniemożliwiają podanie nazwy przedsiębiorstwa.

Sama decyzja o zakazie nie jest jeszcze prawomocna. Przewoźnik może ją zakwestionować, korzystając z dostępnych środków odwoławczych.

Seria naruszeń, a nie pojedynczy przypadek, przesądziła o zakazie

W tej sprawie BALM nie ograniczył się do nakładania kar za poszczególne naruszenia.

Jak wyjaśnia urząd, decydujące znaczenie miała seria poważnych i powtarzających się naruszeń przepisów kabotażowych. Jak wynika z wyjaśnień BALM, wcześniejsze grzywny nie powstrzymały firmy przed kolejnymi nieprawidłowościami.

Podstawą rocznego zakazu są — według BALM — § 3 niemieckiego rozporządzenia dotyczącego międzynarodowego transportu drogowego i kabotażu oraz art. 13 ust. 2 rozporządzenia (WE) nr 1072/2009.

Przepisy te pozwalają zastosować środek wykraczający poza karanie pojedynczych naruszeń: zagraniczny przewoźnik, który wielokrotnie dopuszcza się poważnych naruszeń, może zostać czasowo wyłączony z niemieckiego rynku kabotażowego.

Kabotaż jest dozwolony, ale obowiązują ścisłe zasady

Kabotaż sam w sobie nie jest zakazany. Zgodnie z unijnymi przepisami przewoźnicy z siedzibą w innych państwach członkowskich mogą wykonywać przewozy krajowe w Niemczech po zakończeniu przewozu międzynarodowego.

Naruszenie przepisów może polegać między innymi na przekroczeniu dozwolonej liczby przewozów kabotażowych, wykonaniu ich w niewłaściwej kolejności albo braku wymaganych dokumentów potwierdzających legalność operacji.

Po wejściu w życie Pakietu Mobilności obowiązuje także czterodniowy okres przerwy. Ten sam pojazd musi odczekać cztery dni, zanim ponownie będzie mógł wykonywać kabotaż w tym samym państwie członkowskim.

Dla załadowców, spedytorów i przewoźników sama licencja wspólnotowa nie wystarcza. Każdy przewóz musi być zgodny z zasadami kabotażu, a dokumentacja powinna umożliwiać sprawną weryfikację podczas kontroli.

Skutki wykraczają poza grzywny

BALM łączy zastosowany środek z potrzebą ochrony uczciwej konkurencji i skutecznego egzekwowania przepisów kabotażowych. Sprawa pokazuje, że przy powtarzających się poważnych naruszeniach konsekwencją może być nie tylko kolejna grzywna, lecz czasowe wykluczenie z rynku kabotażowego.

Jeżeli decyzja się uprawomocni, przewoźnik od 1 października 2026 r. do 30 września 2027 r. nie będzie mógł wykonywać krajowych przewozów kabotażowych w Niemczech.

Tagi:

Zobacz również