KORONAWIRUS

Poinformuj nas o utrudnieniach

Wciąż nie opadły emocje w związku z osiągniętym w zeszłym tygodniu kompromisem w sprawie Pakietu Mobilności. Organizacje branżowe i politycy z różnych części Europy uważają, że zbiór regulacji dla branży transportowej jest nie do przyjęcia. To jednak nie wszystko. Nawet Komisja Europejska jest zawiedziona osiągniętym porozumieniem w sprawie Pakietu.

Wiceszef KE Valdis Dombrovskis powiedział wczoraj w Strasburgu, że KE jest zawiedziona wynikami tych negocjacji.

Komisja ubolewa, że porozumienie osiągnięte przez Radę i Parlament Europejski zawiera elementy niezgodne z celami Europejskiego Zielonego Ładu. Mowa m.in. o obowiązkowych powrotach ciężarówek do krajów rejestracji co osiem tygodni i ograniczenia dotyczących operacji w transporcie kombinowanym. Obowiązek powrotu, zdaniem wiceszefa KE, doprowadzi nie tylko do niepotrzebnej emisji spalin, ale również do zatorów i nieefektywności transportu. Dombrovskis dodał przy tym, że takie rozwiązania nie były proponowane w pierwotnym projekcie KE.

Dlatego Komisja dokładnie oceni wpływ tych dwóch aspektów na klimat, środowisko i funkcjonowanie jednolitego rynku. Po ocenie skutków Komisja, w razie potrzeby, skorzysta z prawa do przedstawienia ukierunkowanego wniosku ustawodawczego przed wejściem w życie tych dwóch przepisów” – dodał.

Pakiet trafi do TSUE? 

Bułgarski europoseł Peter Witanow, członek Komisji Transportu i Turystyki Parlamentu Europejskiego zapowiedział już we wrześniu br., że Bułgaria prawdopodobnie zwróci się do TSUE o usunięcie części Pakietu Mobilności. Chodziło wówczas o zapis dotyczący obowiązkowego powrotu ciężarówki do kraju rejestracji. 

Teraz także bułgarski minister transportu Rosen Jeliazkov bierze pod uwagę zaskarżenie części Pakietu do TSUE. Ostro krytykuje osiągnięte porozumienie, podkreślając, że poprawa warunków pracy kierowców i poprawa bezpieczeństwa drogowego to ostatnie elementy, które zostały wzięte pod uwagę przy osiągnięciu tego kompromisu. Jego zdaniem potwierdza to wymóg obowiązkowego powrotu do kraju rejestracji pojazdu. 

„Zasugeruję ministrom z grupy podobnie myślących państw członkowskich, a także wszystkim niezadowolonym z jednostronnie narzuconych tekstów, aby przedstawili wspólne oświadczenie, w którym wyjaśnią obywatelom Europy, że istnieje rozbieżność między wynikiem rozmów trójstronnych a celami określonymi w propozycjach inicjatywy Pakietu Mobilnośc. Mam nadzieję, że ani Rada, Komisja, ani Parlament Europejski nie zatwierdzi ostatecznie takich przepisów ” – komentuje Jeliazkov.

Brak proporcjonalności wpływa na wszystkie kraje na peryferiach Europy, bez względu na to, czy leżą na zachodzie czy wschodzie, nad Bałtykiem czy na południu kontynentu. W odniesieniu do naszego stanowiska wyraziliśmy zamiar zwrócenia się do Trybunału Sprawiedliwości UE w celu ochrony interesów peryferyjnych państw członkowskich. Oczywiste jest, że zapisy (Pakietu Mobilności – przyp. red.) te są nieproporcjonalne, a nawet dyskryminujące ” – dodał bułgarski minister transportu.

Podobnego zdania jest Lucian Bode, rumuński minister transportu, infrastruktury i komunikacji, który oświadczył, że obecna forma Pakietu Mobilności jest dla Rumunii nie do przyjęcia i wskazał, że jego wpływ na sektor transportu jest niepokojący. Jego zdaniem powrót pojazdu do kraju rejestracji będzie generował dodatkowe koszty i może utrudniać rozwój i funkcjonowanie przewoźników.

Zapisy zatwierdzonego  w zeszłym tygodniu Pakietu Mobilności nie podobają również Belgom. Osiągnięte w ubiegłym tygodniu wstępne porozumienie krytykuje belgijski minister odpowiedzialny za mobilność – Francois Bellot.

Jeśli to rozporządzenie nie zostanie dostosowane, nie wykluczam powództwa przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej” –  powiedział w poniedziałek portalowi Knack.be.

Bellot odnosi się tu przede wszystkim do zapisów dotyczących kabotażu. Obecnie kierowcy ciężarówek z belgijskich firm wyjeżdżają z Belgii, aby przewozić towary, na przykład do Francji, gdzie wykonują kilka operacji kabotażowych, zanim wracają do kraju na weekend. Uzupełnianie pracy kabotażem pozwala wielu firmom z Belgii utrzymać się na rynku.

Jeśli Pakiet Mobilności wszedłby w życie w obecnym kształcie, po każdych trzech wykonanych operacjach kabotażowych pojazd objęty byłby aż czterodniowym okresem „cooling off”. W czasie jego trwania, pojazd nie będzie mógł wykonać żadnego kolejnego transportu w tym samym kraju. Przepis utrudniłby a być może uniemożliwiłby działalność wielu belgijskim przewoźnikom.

Włosi krytykują zasady odpoczynku

Włosi, podobnie jak Europejska Konfederacja Związków Zawodowych ETF, kwestionują natomiast zasady dotyczące tygodniowego odpoczynku kierowców. Zgodnie z zatwierdzonym Pakietem, kierowcy w transporcie międzynarodowym będąmogli odbierać dwa skrócone tygodniowe odpoczynki z rzędu, po czym odbyć regularny 45-godzinny tygodniowy odpoczynek. Włoskie związki zawodowe Filta Cgila, Fit Cisla i Uiltrasporti krytykują ten środek jako sprzeczny z celem Komisji Europejskiej, jakim jest zmniejszenie o połowę liczby ofiar wypadków drogowych do 2020 r. Związkowcy uważają, że nowe zasady nie zagwarantują kierowcom odpowiedniej regeneracji organizmu po tygodniu pracy oraz mogą mieć nie tylko negatywny wpływ na ich zdrowie, ale również bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Jest nie do pomyślenia, że mimo iż dla innych kategorii pracowników, mniej zagrożonych poważnymi wypadkami, prawo zapewnia codziennie jedenaście godzin odpoczynku (w celu zagwarantowania odpowiedniego powrotu do zdrowia psychofizycznego), a w przypadku pracowników, którzy przewożą ludzi i towary, można zignorować bezpieczeństwo wszystkich, zmniejszając dzienny odpoczynek do zaledwie dziewięciu godzin ” – grzmią Filta Cgila, Fit Cisla i Uiltrasporti.

Fot. Pixabay/you_littleswine/public domain

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu