Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Ostatnie ogniwo w łańcuchu dostaw w branży e-commerce, a zatem etap realizowany przy użyciu dostawczaka lub roweru do punktu odbioru lub bezpośrednio do domu odbiorcy generuje nawet połowę łącznych kosztów. Czy transport końcowy może być tańszy?

Rozwój rynku e-commerce zmusza operatorów logistycznych do  dostosowywania swoich usług do jego specyfiki. Nie brakuje nawet opinii, że branża logistyczna i transport będą w najbliższych latach rozwijać się proporcjonalnie do e-handlu. Należy się z tym liczyć, bo już dziś widać, że wymagający odbiorcy i zleceniodawcy mobilizują operatorów logistycznych i przewoźników do zwiększenia efektywności. A to związane jest nie tylko z rozwojem organizacyjnym, ale też z usprzętowieniem.

 

Artykuł dostępny tylko dla użytkowników zalogowanych

Ostatnie ogniwo w łańcuchu dostaw w branży e-commerce, a zatem etap realizowany przy użyciu dostawczaka lub roweru do punktu odbioru lub bezpośrednio do domu odbiorcy generuje nawet połowę łącznych kosztów. Czy można to zmienić?

Z najnowszego raportu „Last Link: Quantifying the Cost”, przygotowanego przez Cushman & Wakefield wynika, że ostatnie ogniwo w łańcuchu dostaw w branży e-commerce (etap końcowy, realizowany do punktu odbioru lub domu odbiorcy) stanowi nawet 50 proc. łącznych kosztów związanych z łańcuchem dostaw. Według autorów raportu tak duży udział jest skutkiem różnego rodzaju nieefektywności związanych z organizacją transportu, takich jak:

– gwarancje dostaw,

– nieoptymalne trasy,

– oddzielne przejazdy po odbiór zwrotów.

Dotyczy to w szczególności gęsto zaludnionych obszarów miejskich o dużym natężeniu ruchu drogowego. 

– Coraz więcej osób decyduje się na składanie zamówień w kanale online, a jednocześnie rosną zarówno oczekiwania klientów dotyczące dostaw, jak i zapotrzebowanie na efektywne strategie związane z ostatnim ogniwem. Ostatnie ogniwo jest najdroższym elementem łańcucha logistycznego, ale również jedynym ogniwem w łańcuchu dostaw w branży e-commerce, które stanowi dla konsumenta fizyczny punkt kontaktu. Jego optymalizacja może nie tylko pomóc zwiększyć przychody, ale także pozytywnie wpłynąć na ogólną opinię o firmie w kontekście jakości obsługi klientamówi Rob Hall z Cushman & Wakefield.

Bardziej racjonalny transport końcowy

Przestrzeń do zmniejszania kosztów transportu jest spora, zdaniem specjalistów udział jego kosztów w wydatkach ogólnych może zmniejszyć się z ok. 50 proc. do nawet 32 proc. 

Jednym ze sposobów jest zmiana gwarancji dostaw. Oznacza ni mniej ni więcej tylko zracjonalizowanie dowozu (dla towarów, które nie muszą być dostarczone natychmiast) w taki sposób, by nie odbywał się on np. z jedną sztuką zamówionego towaru (ów „poślizg czasowy” uzasadniony jest właśnie kosztami).

Ważne jest optymalizowanie narzędzi dedykowanych e-commerce i rozwijanie usług logistycznych dla e-sklepów. Na przykład Arvato Polska chwali się zmianami, może mniej widocznymi dla końcowego użytkownika (e‑klienta), jednak mającymi zwiększać efektywność procesu.

Przykładem jest rozwiązanie on‑hold, którego jedną z opcji jest realizacja zlecenia, które wymaga chwilowego “przytrzymania” paczki ze względu np. na konieczność skompletowania wszystkich produktów lub konsultacji na linii e-sklep – e-kupujący – tłumaczył Przemysław Klich z Arvato w wypowiedzi na łamach “TOP Logistyka”.

W uproszczeniu proces ten przebiega według następującego schematu:

– magazyn otrzymuje zlecenie i realizuje standardowy proces pick&pack;

– następuje wstrzymanie procesu i automatyczne przekazanie informacji do e‑sklepu, np. o nieodpowiedniej jakości pakowanego produktu i propozycji pomniejszenia zlecenia;

– systemy sprawdzają, czy potrzebny produkt nie jest aktualnie w drodze z magazynu centralnego lub nie znajduje się w innym procesie, z którego może zostać uwolniony;

– e‑sklep kontaktuje się z kupującym i potwierdza ostateczny koszyk zamówieniowy;

– magazyn uwalnia potwierdzone zamówienie.

Dostawa i zwrot za jednym zamachem

Kolejnym kluczem do podniesienia efektywności są dostawy i zwroty jednym transportem, czyli minimalizacja tzw. pustych przebiegów. Dochodzi do tego odpowiednia organizacja magazynów miejskich (też wspólnych dla różnych dostawców).

– Niezwykle ważne jest znalezienie efektywnego rozwiązania w zakresie ostatniej mili. Duże ośrodki miejskie podejmują działania w celu unormowania ruchu kurierskiego w centrum miast (np. opracowywana obecnie strategia #Warszawa2030), co spowoduje ograniczenia w dostawach i zwiększenie popularności małych magazynów zwanych “city logistics” czy też “city flex” – tłumaczy Damian Kołata z Cushman & Wakefield.

Sposobem optymalizacji ostatniego ogniwa dostaw jest też przeniesienie niektórych zadań e-handlu z samych sklepów internetowych do operatorów logistycznych.

Magazyn bliżej – oszczędności rosną

Na rynku są firmy oferujące tego rodzaju usługi, z ofertą skierowaną do firm reprezentujących różne branże e-handlu. Przemysław Kulbat z OSDW Azymut, w wypowiedzi dla prasy branżowej podkreślał, że e-sklepy mogą zaopatrywać się pod tym samym dachem, pod którym jest prowadzony magazyn logistyczny tychże e-sklepów.

– Dla e-sklepów, którym prowadzimy magazyn logistyczny i realizujemy zamówienia wysyłkowe do odbiorców. Świadczymy także usługę dropshippingu (przeniesienie procesu wysyłki towaru na dostawcę – przyp.red.) – zaznaczał przedstawiciel Azymuta. 

Rośnie potrzeba koordynacji dostaw wspólnych. Z tego względu ostatnie ogniwo ma decydujący wpływ na czas i koszt dostaw przez skrócenie czasu jazdy pomiędzy magazynem miejskim a punktem dostawy, tzw. dystansu STEM. Analiza czterech dużych rynków europejskich (Londynu, Paryża, Madrytu i Mediolanu) przeprowadzona na rzecz raportu Cushman & Wakefield pokazuje, że zmniejszenie dystansu STEM zawsze pozwala obniżyć łączne koszty ostatniego ogniwa. Mimo znacznie wyższych stawek czynszu, koszty te w przypadku magazynów miejskich są niższe niż dla magazynów dystrybucyjnych, które zazwyczaj znajdują się poza miastem.

Magazyny miejskie pozwalają skrócić czas jazdy kierowców, obniżyć koszty osobowe, zmniejszyć zużycie paliwa, zoptymalizować wykorzystanie pojazdów dostawczych. Stwierdzono, że skrócenie dystansu STEM o 10 minut jazdy od średniej wielkości magazynu miejskiego generowało oszczędności rzędu 1 miliona euro rocznie.

Odbiorca ma opcję zmiany miejsca i czasu dostawy

Problemem, z punktu widzenia kosztów pozostają dostawy nieskuteczne (brak odbiorcy). Dostawcy próbują rozwiązań w różny sposób. By ograniczać koszty warto korzystać powszechniej z wyspecjalizowanych narzędzi. Przykładowo DHL Express wdrożył swego czasu aplikację On Demand Delivery (ODD) dla przesyłek B2C. ODD już w momencie wygenerowanego zlecenia przesyłki pobiera z danych adresowych odbiorcy jego numer telefonu lub adres e-mail. W przypadku określonych zdarzeń sieciowych (np. odbiór przez kuriera w kraju nadania, wyjazd z kurierem na trasę) odbiorca otrzymuje wiadomość o spodziewanym terminie dostawy z linkiem do strony, na której może dopasować opcję jej odbioru do swoich potrzeb. Ma możliwość wyboru między zmianą daty doręczenia, przeadresowaniem przesyłki np. na adres swojego miejsca zatrudnienia, czy też wyraża zgodę na pozostawienie przesyłki u sąsiada. Może także skorzystać z coraz popularniejszej opcji, jaką jest doręczenie przesyłki do Punktu Obsługi Klienta lub automatu (są obecne na terenie dużych miast).

Podobne rozwiązania mają inni operatorzy, np. sieć UPS Access Point w Polsce obejmuje ponad 1,3 tys. punktów zlokalizowanych w osiedlowych sklepach, kawiarniach i na stacjach paliw. Dzięki nim klienci mogą wybrać alternatywne miejsce odbioru, podczas gdy UPS My Choice pozwala im zadecydować o miejscu i czasie dostawy. Możliwe jest  przekierowanie przesyłek pod inny adres bądź do lokalizacji UPS Access Point lub przesunięcie terminu dostawy (też tzw. ustawienia wakacyjne, dzięki czemu przesyłki będą dostarczane po powrocie z urlopu).

Fot. Pixabay/mohamed_hassan

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu