Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Drogi krajowe są najniebezpieczniejsze w Polsce. Tylko w 2017 roku doszło na nich aż do 1059 wypadków z udziałem samochodów ciężarowych o DMC powyżej 3,5 t. Z udziałem dostawczaków – do ponad 720. Ci, którzy jeżdżą głównie autostradami i drogami ekspresowymi, są narażeni na nieporównywalnie mniej niepożądanych zdarzeń na trasie.

W wypadkach na drogach krajowych, z udziałem dużych ciężarówek, zginęło w ubiegłym roku niemal 280 osób, a ponad 1300 zostało rannych. Na drugim miejscu, jeśli chodzi o liczbę wypadków z tymi pojazdami, były drogi wojewódzkie (414 wypadków, w których zginęło 101 osób, zaś 465 zostało rannych), na trzecim – powiatowe (259 wypadków, 39 zbitych i 326 rannych) – wynika z danych Komendy Głównej Policji.

Pod tym względem autostrady i drogi ekspresowe są dużo bezpieczniejsze. Na tych pierwszych, z udziałem ciężarówek, w 2017 roku doszło do 151 wypadków (34 zabitych, 189 rannych), na drugich – do 79 (13 zabitych, 113 rannych). Dane dotyczące wypadków z udziałem dostawczaków prezentują się podobnie.

Liczba wypadków w 2017 r.

Rodzaj drogi Wypadki z udziałem pojazdów o DMC > 3,5 t. Wypadki z udziałem pojazdów o DMC < 3,5 t.
autostrada 151 72
ekspresowa 79 53
krajowa 1059 723
wojewódzka 414 454
powiatowa 259 566
gminna 95 231

Źródło: Komenda Główna Policji

Najniebezpieczniej w dzień i… w piątek

Statystyki mówią same za siebie – są trasy, które są bardziej niebezpieczne od innych. To dlatego Paweł Kacperek, ekspert w branży usług lokalizacyjnych i nawigacyjnych twierdzi, że w związku z tym dla ubezpieczycieli informacja o tym, po jakich trasach jeździ kierowca, powinna być bardzo istotna. Jednak nie tylko ona. Równie ważna, jego zdaniem, są dane mówiące o tym, w jakich dniach i o jakich porach jeździmy – codziennie czy w weekendy? A może tylko w godzinach szczytu?

Rzeczywiście, wystarczy spojrzeć na dane. Najwięcej wypadków odnotowuje się w piątki (17 proc.), najmniej zaś w niedziele (12 proc.) – wynika z raportu Cartrack – międzynarodowego dostawcy usług monitoringu GPS.

Wyjątkowo niebezpieczna jest też, paradoksalnie, jazda w ciągu dnia. W samym tylko 2017 r. doszło za dnia aż do 1611 wypadków z udziałem dużych samochodów ciężarowych. Zginęło w nich 339 osób, a 1981 było rannych – wynika z informacji Komendy Głównej Policji. Dane dotyczące dostawczaków są jeszcze bardziej przerażające. W ciągu dnia brały udział aż a 1752 wypadkach, w których zostało rannych 2256 osób, a 180 zginęło. Dla porównania – w nocy, na nieoświetlonych drogach, duże ciężarówki uległy tylko 233 wypadkom, zaś dostawczaki – 167.

Liczba wypadków w 2017 r.

Oświetlenie Wypadki z udziałem pojazdów o DMC > 3,5 t. Wypadki z udziałem pojazdów o DMC < 3,5 t.
w ciagu dnia 1611 1752
zmrok, świt 148 138
noc – droga oświetlona 173 201
noc – droga nie oświetlona 233 167

Źródło: Komenda Główna Policji

Zdaniem Pawła Kacperka, pełna oferta UBI (czyli usage based insurance) powinna się opierać na danych dotyczących tego, po jakich drogach jeździ kierowca oraz w jakich godzinach. Nie bez znaczenia ma być też informacje o tym, ile czasu kierowca spędza za kółkiem oraz jakie warunki atmosferyczne panują na drodze. Niestety, na razie wciąż w rozmowach na temat UBI na plan pierwszy wyciągany jest wyłącznie styl jazdy kierowcy.

Zdaniem Pawła Kacperka, to błąd, ale łatwy do wytłumaczenia. Otóż jego zdaniem sprawdzanie stylu jazdy jest najprostsze do wdrożenia, ponieważ już najmniej skomplikowane aplikacje i urządzenia telematyczne umożliwiają jego ocenę: rejestrowanie prędkości, przyspieszeń oraz drogi i gwałtowności hamowania. Ekspert przekonuje, że to dobry punkt wyjścia, ale stanowczo za mało, w związku z czym firmy powinny iść w kierunku poszerzania liczby zbieranych informacji również o te dodatkowe, dotyczące warunków pogodowych oraz okoliczności, w jakich kierowca prowadzi samochód.

Oferta z dokładnością do kilku złotych

Zyskać ma na tym właściciel samochodu – przeciętny Kowalski albo, jeśli oferta obejmie również samochody ciężarowe – przewoźnik.

– Ubezpieczyciel, biorąc pod uwagę m.in. trasy, po jakich tamten jeździ, będzie mógł mu zaproponować zniżki albo uchronić przed naliczaniem zwyżek – zaznacza Adam Pająk, prezes zarządu Transbrokers.eu.

Nie da się jednak ukryć, że najwięcej zyska sam ubezpieczyciel, dla niego bowiem, jak zauważają eksperci, „zmieni się cała filozofia pracy”.

– Można to najłatwiej wytłumaczyć na przykładzie osoby prywatnej, która kupuje ubezpieczenie. Zwykły Kowalski zostaje zasypany pytaniami m.in. o to, jak długo ma prawo jazdy, jakie ma auto, czy ma dzieci, w jakim jest wieku… Dzięki temu ubezpieczyciel dowiaduje się, jaka będzie jego szkodowość w przyszłości i proponuje kierowcy odpowiednią stawkę. Stosunkowo łatwo jest go jednak wprowadzić w błąd – tłumaczy Adam Pająk.

– Gdy jednak ubezpieczyciel będzie miał dostęp do danych z telematyki, to będzie wiedział, jak każda osoba jeździ, w każdej chwili. Jeśli zobaczy, że ktoś ma tendencję do gwałtownego ruszania i hamowania, uzna go za potencjalnego kandydata do wjechania w kogoś. Gdy doda do tego informację, gdzie tamten jeździ, po jakich drogach i w jakim mieście, jak często i o jakiej porze, będzie w stanie wycenić ubezpieczenie dla takiego kierowcy z dokładnością, przypuszczam, nawet do kilku złotych – dodaje.

Dobra wiadomość jest taka, że każdego kierowcę, nie tylko tych, u których prawdopodobieństwo wypadków jest duże. Wiele osób mogłoby więc z pewnością liczyć na bardziej korzystne oferty, niż mają obecnie.

Fot. Pixabay/Adgery/public domain

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu