Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Kontrowersji wokół MiLoG-u ciąg dalszy. Sąd w Stuttgarcie wydał wyroki w sprawach dwóch słowackich przedsiębiorców, którzy nie wypłacali swoim pracownikom ustawowego minimum za pracę w Niemczech.

Od początku 2015 r. firmy transportowe z całej Europy działające na terenie Niemiec zmuszone są stosować się do nowych przepisów zawartych w ustawie o płacy minimalnej (MiLog). Wiąże się to z wieloma obowiązkami administracyjnymi i, co za tym idzie, większymi kosztami prowadzenia działalności.

Ustawa, ze względu na możliwe naruszenie unijnych przepisów, została niedługo po wejściu w życie zaskarżona do Komisji Europejskiej, jednak na początku września unijna komisarz ds. transportu powiadomiła o zawieszeniu postępowania wobec Niemiec.

Wyrok inny niż pozostałe

Niedawno w Niemczech zapadł kolejny wyrok w sprawie MiLoG-u. Sąd Finansowy w Stuttgarcie orzekł, że zagraniczni przewoźnicy są zobowiązani do płacenia niemieckiego minimalnego wynagrodzenia kierowcom, nawet jeśli na terenie Niemiec pracowali przez krótki czas. Decyzja sądu jest wyjątkowa – komentuje niemiecki portal transportowy dv.de. Do tej pory bowiem sądy (Sąd Krajowy w Ansbach, Sąd Finansowy w Berlinie, Sąd Najwyższy Austrii w Wiedniu i Sąd Grodzki w Weissenburgu) orzekały wręcz odwrotnie. Według nich wymóg minimalnego wynagrodzenia nie dotyczy zagranicznych firm. Mało tego, Sąd Krajowy w Ansbach uznał, że MiLoG narusza unijną swobodę świadczenia usług.

Niemieccy celnicy na tropie wykroczeń

Sąd w Stuttgarcie orzekał w sprawie dwóch słowackich przedsiębiorstw, które operowały na terenie Niemiec – donosi dvz.de. Jak ich sprawy trafiły na wokandę?

Otóż pracownik Głównego Urzędu Celnego (Hauptzollamt – HZA) we wrześniu 2015 r. przeprowadził wywiad z kierowcą przed bramą jednej z niemieckich fabryk. W trakcie rozmowy okazało się, że otrzymuje on miesięcznie zaledwie 400 euro netto i 600 euro dodatków. trucker przyznał się również, że pracuje 5 dni w tygodniu po 9 godzin.

Na trop drugiej firmy HZA wpadła w podobny sposób. Zatrudniony w niej kierowca otrzymywał 700 euro wynagrodzenia pracując 2-3 dni w tygodniu po 8-9 godzin.

Urząd celny rozpoczął wówczas kontrole w firmach żądając od nich wielu dokumentów (m.in. umów o pracę, odcinków wypłat, dowodu wypłaty wynagrodzenia, ewidencji czasu pracy).

Sprawa wkrótce trafiła do Sądu Finansowego Badenii-Wirtembergii w Stuttgarcie, który orzekł, że przedsiębiorstwa powinny wypłacić pracownikom przepisową pensję za pracę w Niemczech. Słowackie firmy mają miesiąc na odwołanie się od decyzji, wtedy ich sprawy będą rozpatrywane przez sąd wyższej instancji.

Inne sądy po stronie zagranicznych firm

Ku zaskoczeniu europejskiej branży transportowej, w sierpniu 2017 r. jeden z niemieckich sądów grodzkich (w Weißenburg in Bayern) stanął po stronie polskich przewoźników. Wyrok w marcu br. potwierdził w wyższej instancji Sąd Krajowy w Ansbach.

Mowa o dwóch sprawach, które toczyły się przeciwko jednemu niemieckiemu zleceniodawcy. Przedsiębiorca ten odmówił polskim firmom zapłaty za przewóz kabotażowy, dopóki nie wykażą one, że kierowcom za czas pracy na terenie Niemiec wypłacane było wynagrodzenie zgodne z przepisami MiLoG-u.

Sąd orzekł wówczas, że obowiązująca w Niemczech od 2015 r. ustawa o płacy minimalnej (MiLoG) nie obejmuje  firm przewozowych z zagranicy. Zdaniem sędziów byłoby to naruszenie unijnej swobody przepływu usług.

Fot. Pixabay.com/CC0

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu