Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Główny Urząd Statystyczny podał w ubiegłym tygodniu szereg danych pokazujących stan polskiej gospodarki. Według szybkiego szacunku produkt krajowy brutto w I kwartale był wyższy o 4,6 proc. rok do roku. Wzrósł też eksport i import – w porównaniu z I kwartałem 2018 r. Natomiast Komisja Europejska zweryfikowała prognozy dotyczące wzrostu polskiego PKB na 2019 r. Wzrost gospodarczy będzie wyższy niż zakładały szacunki unijnych analityków przedstawione w lutym.

Dane GUS o PKB za I kwartał będą jeszcze rewidowane za kilkanaście dni, gdy urząd poda dokładniejsze dane. Jeśli nie nastąpi znacząca korekta, to rozwój gospodarki w pierwszych trzech miesiącach tego roku był wolniejszy niż w analogicznym okresie 2018 r., kiedy wyniósł 5,2 proc.

Wolniejsze tempo nie powinno jednak wzbudzać paniki. Na początku maja Komisja Europejska skorygowała bowiem swoje wcześniejsze przewidywania dotyczące wzrostu gospodarczego w Polsce w tym i w następnym roku. Co ważne, prognozy zostały podniesione, ale nadal wskazują, że czeka nas spowolnienie, ponieważ w ubiegłym roku PKB wzrósł o 5,1 proc.

PKB na 2019 r. powyżej unijnej średniej

I tak w 2019 r. PKB Polski wyniesie 4,2 proc. (wcześniej Bruksela spodziewała się poziomu 3,5 proc.). Natomiast w 2020 r. – PKB ma nieco spaść – do pułapu 3,6 proc. (wcześniejsza prognoza mówiła o 3,2 proc.).

Jeśli te przewidywania się sprawdzą, Polska będzie na drugim miejscu w Unii Europejskiej pod względem tempa rozwoju gospodarki. I co nie mniej ważne, wynik ten będzie wyraźnie lepszy od średniej dla całej Wspólnoty (1,4 proc., w 2019 r. i 1,7 proc. w 2020 r.).

Według Komisji Europejskiej w ciągu dwóch najbliższych lat polską gospodarkę będzie napędzać prywatna konsumpcja i mocny wzrost płac. Unijni analitycy oczekują też nadal solidnego popytu na pracę, co powinno przełożyć się na wzrost płac na poziomie około 8 proc. Przedsiębiorcy nie będą już jednak zatrudniać tak szybko, jak w poprzednich latach m.in. ze względu na małe bezrobocie.

Pozytywnie ma wyglądać również sytuacja w eksporcie polskich produktów i usług.

Biorąc pod uwagę jej silną międzynarodową konkurencyjność, Polska ma nadal zwiększać udział w eksporcie na jej kluczowych rynkach” – czytamy w wiosennej prognozie ekonomicznej KE.

Sprzedaż za granicę ma się nadal zwiększać, ale wolniej niż w 2017 i 2018 r. ze względu na wyhamowanie w światowym handlu.

Mniejszy eksport do Niemiec

Tymczasem z danych GUS z I kwartał tego roku wynika, że w porównaniu z analogicznym okresem 2018 roku eksport wzrósł o 7,6 proc., a import o 5,4 proc. Przy czym wartość eksportu wyniosła 243,7 mld zł i była mniejsza od wartości importu – 244,8 mld zł. Handel zagraniczny zanotował tym samym ujemne saldo na poziomie 1,1 mld zł. W I kwartale 2018 r. ujemne saldo było jednak znacznie większe -5,8 mld zł.

Najwięcej polskie firmy eksportowały w I kwartale do krajów rozwiniętych – 87,4 proc. Z tego sprzedaż do Unii Europejskiej stanowiła 80,5 proc. Dla porównania – import z Unii stanowił 58,8 proc., a z krajów rozwiniętych – 66,3 proc. W zestawieniu z ubiegłym rokiem spadł nieco eksport do Niemiec, które nadal są głównym partnerem handlowym Polski. Eksport do naszych zachodnich sąsiadów stanowił 27 proc. całości i był o 1,2 punktu proc. mniejszy niż przed rokiem. Druga pod względem udziału była Wielka Brytania (6,6 proc.), a trzecie – Czechy oraz Francja z takim samym wynikiem – 6,1 proc.

Trochę inaczej wygląda czołówka krajów z których najwięcej sprowadzamy. Na czele są oczywiście również Niemcy (22,7 proc.), ale drugie i trzecie miejsce zajmują Chiny (12,2 proc.) i Rosja (6 proc.). Przy czym warto zauważyć, że import z tego ostatniego kraju zmniejszył się prawie o jeden punkt procentowy w porównaniu z 2018 r.

Fot. Pixabay/MichaelGaida

Trans.INFO Talks - baner

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu