Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Największa gospodarka Europy spowalnia. Czy krótkotrwale, czy na dłużej? Jak to wpłynie na Polskę, skoro Niemcy są naszym głównym partnerem handlowym, a ich inwestycje w naszym kraju pozostają potężne? Jak wygląda polska gospodarka na tle niemieckiej? Próby odpowiedzi na powyższe pytania podjęli się eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Przypominają, że trend spadkowy PKB w Niemczech jest widoczny już od połowy 2018 r.

Wpłynęły na niego trzy główne czynniki: po pierwsze – dane z przemysłu motoryzacyjnego (po wprowadzeniu nowych przepisów związanych z testami emisyjności), po drugie – słabszy eksport (m.in. w wyniku spadku zamówień z Chin) oraz po trzecie – ograniczony popyt konsumpcyjny, mimo poprawy warunków na rynku pracy (rosnącego zatrudnienia i wynagrodzeń). Dodatkowo nie można również zapominać o Brexicie i wojnie handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, które wpływają na spadek koniunktury w Niemczech.

Niski wzrost, czy spadek PKB?

Czy będzie to tendencja długofalowa? Duże organizacje międzynarodowe nie są zgodne. W prognozach PKB dla Niemiec na lata 2019-2020 niektóre pokazują wzrost, inne delikatny spadek. OECD i IMF prognozują spadki na poziomie odpowiednio 0,2 oraz 0,3 pkt. proc., natomiast Komisja Europejska wzrost o 0,2 pkt. proc. w stosunku do 2018 r. oraz o 0,6 pkt. proc. w stosunku do 2019 r.

Z kolei prognoza długookresowa MFW pokazuje spadek PKB w Niemczech z 1,9 proc. w 2019 r. do 1,2 proc. w 2023 r. Analiza kwartalnych danych PKB dla Niemiec pozwala sądzić, że nie wystąpią tu gwałtowne zawirowania. Oznacza to, że prognozowany niewielki spadek dynamiki PKB nie powinien być długotrwały, a raczej mieć charakter przejściowy.

Wśród czynników, które dają szansę na wzrost niemieckiej gospodarki należy wymienić ekspansywną politykę pieniężną Europejskiego Banku Centralnego (utrzymujące się niskie stopy procentowe), ekspansywną politykę fiskalną rządu oraz postępującą integrację imigrantów – piszą analitycy PIE.

Inwestycje niemieckie w Polsce

Obecnie Niemcy są nie tylko zdecydowanie największym partnerem handlowym Polski, z udziałem 28,2 proc. w eksporcie i 22,4 proc. w imporcie towarów w 2018 r. (dane GUS), lecz także należą do ścisłej czołówki bezpośrednich inwestorów zagranicznych w naszym kraju. Spośród działających w Polsce ponad 22 tys. podmiotów z kapitałem zagranicznym, według danych GUS w 2017 r. aż 4917 (czyli 22,3 proc.) stanowiły podmioty niemieckie. Następnych w kolejności – holenderskich – jest o ponad połowę mniej – 2155 (9,8 proc.).

Firmy niemieckie ustępują natomiast holenderskim pod względem wielkości zaangażowanego kapitału; według cytowanych danych GUS jest to 35 mld zł wobec 39,6 mld zł, tj. odpowiednio 17,7 proc. i 20,1 proc. kapitału zagranicznego ogółem.

Relacja wielkości kapitału zagranicznego do liczby podmiotów wskazuje, że firmy niemieckie są relatywnie niewielkie na tle ogółu firm z kapitałem zagranicznym w Polsce. Na jednego inwestora z Niemiec przypada przeciętnie kapitał w wysokości 7,1 mln zł wobec 8,9 mln zł w odniesieniu do ogółu inwestorów.

Największy kapitał jednostkowy wykazują inwestorzy z Francji (średnio 24,6 mln zł kapitału zagranicznego na podmiot), Luksemburga (24,1 mln zł) i Holandii (18,4 mln zł). Zbliżony do notowanego przez inwestorów z Niemiec jest on m.in. w odniesieniu do firm z kapitałem brytyjskim (6,87 mln zł), a mniejszy – w przypadku firm z kapitałem włoskim (4,57 mln zł).

Kapitał pozostaje na zachodzie Polski

Kapitał niemiecki w Polsce cechuje zrównoważona struktura sektorowa. W niemal równych proporcjach jest on ulokowany w przetwórstwie przemysłowym (32,6 proc.), handlu i naprawie pojazdów samochodowych (36,6 proc.) oraz w pozostałych sekcjach Polskiej Klasyfikacji Działalności – PKD (30,8 proc.), wśród których największy udział mają wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę (12,2 proc.) oraz obsługa rynku nieruchomości (9,1 proc.).

Kontrastuje to z nastawionym w głównej mierze na przetwórstwo przemysłowe kapitałem z takich krajów, jak: Włochy (77,6 proc.), Belgia (73,1 proc.), Szwajcaria (69,1 proc.) i Wielka Brytania (50,4 proc.), czy kierowanym głównie do handlu kapitałem austriackim (50,9 proc.).

Wyraźna jest regionalna specyfika lokalizacji kapitału niemieckiego w Polsce. Znacznie częściej niż kapitał z innych krajów trafia on do zachodniej części kraju. Niemal połowa (46,3 proc.) kapitału niemieckiego jest zlokalizowana w województwach zachodnich (dolnośląskie, lubuskie, opolskie, wielkopolskie, zachodniopomorskie) i jest to udział ponad dwukrotnie wyższy niż w przypadku kapitału pochodzącego z pozostałych krajów (21,2 proc.). W województwach dolnośląskim, opolskim i wielkopolskim kapitał niemiecki stanowi ponad 1/3 kapitału zagranicznego ogółem.

Spowolnienie w niemieckiej gospodarce może uderzyć w zachodnią Polskę

Niemieccy inwestorzy bezpośredni osiągnęli w Polsce, według ostatnich dostępnych danych NBP, dochody w wysokości 16,3 mld zł rocznie (2017), co stanowiło 20,5 proc. ogółu dochodów bezpośrednich inwestorów zagranicznych i tylko nieznacznie ustępowało dochodom inwestorów holenderskich (16,7 mld zł; 21,1 proc.). Dochodowość kapitału niemieckiego w Polsce, czyli stopa zwrotu z inwestycji, kształtowała się na poziomie 12,6 proc. i była wyższa od przeciętnej dla ogółu inwestorów (10,2 proc.). Inwestorzy niemieccy transferowali 41,7 proc. swych dochodów (6,8 mld zł) w formie dywidend, co stanowiło odsetek nieco wyższy niż średni (40,1 proc.).

Profil inwestorów niemieckich w Polsce wskazuje, że ewentualna dekoniunktura w gospodarce Niemiec, prowadząca do osłabienia zaangażowania w zakresie inwestowania za granicą, mogłaby się odbić szczególnie niekorzystnie na bezpośrednich inwestycjach zagranicznych w Polsce m.in. w sektorze MŚP oraz zlokalizowanych w zachodniej części kraju.

Trans.INFO Talks - baner

Podobieństwa i różnice

Porównywanie gospodarek polskiej i niemieckiej często ma na celu sprawdzenie: czy i w jakim tempie gonimy bogatszego sąsiada z zachodu. Warto przy tej okazji przyjrzeć się kilku wskaźnikom społecznym i gospodarczym obu krajów.

Zarówno w Polsce, jak i Niemczech rośnie udział liczby osób w wieku powyżej 65 lat. W Polsce w 2017 r. była to niespełna 1/4 społeczeństwa, a w Niemczech prawie 1/3. Niemieckie społeczeństwo jest statystycznie wciąż starsze niż polskie – średni wiek Polaka w 2017 r. wynosił 40,3 lat, a Niemca – 45,9 lat.

Jak zauważają eksperci PIE, niepokoi wyższa w Polsce dynamika obu wyżej wymienionych wskaźników demograficznych. Niemiecki współczynnik dzietności (1,60) był w 2016 r. wyższy niż polski (1,39) i w ostatnich latach rósł szybciej. Prawdopodobnie jest to skutek dużego napływu imigrantów.

W 2017 r. PKB per capita w cenach bieżących w Polsce wyniosło 12 200 euro, a w Niemczech 39 600 euro. W 2017 r. w Polsce PKB per capita (według parytetu siły nabywczej) stanowiło 70 proc. unijnego PKB i 56 proc. niemieckiego. W 2017 r. relacje PKB per capita Polski i Niemiec do średniej UE-28 wzrosły odpowiednio o 17 pkt. proc. i 7 pkt. proc. w porównaniu z 2007 r.

Natomiast relacja PKB per capita Polski w stosunku do Niemiec wzrosła o 11 pkt. proc. Podobne tendencje wystąpiły w odniesieniu do przeciętnego dochodu rozporządzalnego brutto gospodarstw domowych na mieszkańca, zgodnie z parytetem siły nabywczej.

Polacy pracują więcej, ale szybciej idą na emeryturę

W ostatnich latach sytuacja na rynku pracy zarówno w Polsce, jak i w Niemczech uległa poprawie. Wzrosła stopa zatrudnienia: w Polsce do 69,6 proc., a w Niemczech do 78,2 proc. w 2017 r., a bezrobocie spadło do historycznie niskiego poziomu i praktycznie zrównało się w obu krajach; pod koniec 2018 r. według Eurostatu wynosiło w Polsce – 3,8 proc., a w Niemczech – 3,4 proc.

Polacy tygodniowo pracują aż o 5 godzin dłużej niż Niemcy, ale za to wcześniej przechodzą na emeryturę (zarówno biorąc pod uwagę ustawowy, jak i efektywny wiek emerytalny).

Struktura pracujących w gospodarce korzystniej prezentuje się w Niemczech, w których prawie 75 proc. ogółu pracujących zatrudnionych jest w usługach, niespełna 25 proc. w przemyśle, a jedynie 1,5 proc. w rolnictwie.

W Polsce w usługach pracuje obecnie 58,3 proc. osób, w przemyśle 30,2 proc., a znacznie więcej niż w Niemczech zatrudnionych jest w rolnictwie – aż 11,5 proc.

Wydajność pracy w Polsce rośnie zdecydowanie szybciej niż w Niemczech. W 2017 r. wzrosła o 29,5 proc. w porównaniu z 2007 r., podczas gdy w Niemczech zaledwie o 2,9 proc. Nominalny jednostkowy koszt pracy (relacja kosztów pracy do wydajności pracy) wzrósł w 2017 r. w stosunku do 2007 r. w nieco mniejszym stopniu w Polsce niż w Niemczech (odpowiednio o 20,7 proc. i 21,3 proc.). Jednak w 2017 r., w stosunku do 2014 r., w Polsce rósł on zdecydowanie bardziej dynamicznie niż w Niemczech (odpowiednio o 8,3 i 2,4 pkt. Proc.). Dlatego Polska powinna odchodzić od modelu konkurencyjności opartej na niskich kosztach pracy na rzecz modelu opartego na wiedzy – piszą analitycy PIE.

Opracował: Dariusz Rostkowski

ObserwatorFinansowy.pl - otwarta licencja

Fot. Wikimedia.org

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu