Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Wczoraj wieczorem brytyjska Izba Gmin znaczną większością odrzuciła porozumienie z Unią Europejską dotyczące Brexitu. Premier Theresa May (na zdj.) usłyszała wniosek o wotum nieufności, a obserwatorzy przekonują, że to wszystko oznacza, że tzw. twardy Brexit, czyli wyjście Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty bez jakiejkolwiek umowy, jest jak najbardziej realne. Korki rozładowywane całymi dniami, wzrost cen frachtów, nieopłacalność prowadzenia działalności przez niektóre firmy – to najczarniejszy scenariusz dla transportu. Jest jednak nadzieja.

Brytyjczycy chuchają na zimne. W sklepach hitem ostatnich dni mają być tzw. zestawy przetrwania, czyli pudełka wypełnione suszoną żywnością, dzięki której można przeżyć miesiąc – donoszą media. Nic dziwnego, coraz głośniej mówi się o obawach związanych z dostawą towarów na Wyspy.

Wyższe koszty i zakłócenia działalności

Twardy Brexit to przede wszystkim wzrost cen związanych z eksportem towarów.

„Przy zachowaniu obecnej struktury towarowej średnia ważona stawka celna w polskim eksporcie do Wielkiej Brytanii może wzrosnąć do 8,5 proc.” – wynika z szacunków Łukasza Ambroziaka, analityka Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Twardy Brexit w szczególności uderzyłby w producentów mięsa i przetworów mięsnych oraz produktów mleczarskich, sprzedających na rynek brytyjski. Średnia ważona stawka celna w eksporcie rolno-spożywczym do Wielkiej Brytanii może bowiem przekroczyć nawet 28 proc. Żywność stanowi około 20 proc. polskich dostaw do Wielkiej Brytanii, która jest drugim pod względem wielkości jej odbiorcą – podkreśla analityk PIE.

To wszystko może się przełożyć na stawki frachtów, ale to nie jedyny problem. Ekspert instytutu, specjalizującego się w zagadnieniach gospodarczych podkreśla również, że polskim firmom transportowym grozi zakłócenie w działalności.

Wydłuży się bowiem czas transportu ładunków oraz wzrosną jego koszty. Większa część ładunków może docierać na rynek brytyjski drogą morską, co wykluczy polskie firmy przewozowe. Dodatkowo twardy Brexit może oznaczać dla transportu drogowego powrót do zezwoleń na wykonywanie przewozów – czytamy w komentarzu Ambroziaka.

To wszystko sprawia, że przed branżą maluje się powoli czarny scenariusz.

Duże, kilometrowe wręcz, kolejki na granicach, i to szacuje się, że nie wielogodzinne, ale nawet “rozładowywane” przez kilka dni. Dla niektórych firm transportowych w takiej sytuacji wożenie towarów na Wyspy może okazać się nieopłacalne. Jest to tym bardziej znaczące, że Polacy wykonują bardzo dużą liczbę operacji na terenie Zjednoczonego Królestwa – ostrzega europoseł Elżbieta Łukaciejwska. – Dodatkowo zwiększą się obciążenia biurokratyczne. A jeśli Wielka Brytania wyjdzie z unii celnej, dojdą cła na towary, co sprawi, że spadnie ich atrakcyjność.

Praca wre. Będą ułatwienia do końca roku?

Elżbieta Łukacijewska przekonuje, że własne rozporządzenia na wypadek twardego Brexitu przygotowują już Irlandia i Szkocja.

„Piłka w grze” – przekonują eksperci zauważając, że do 29 marca, kiedy to pod sam koniec dnia, o północy, Wielka Brytania ma wyjść z Unii, wszystko jeszcze może się zdarzyć. Zdaniem niektórych, nawet w razie wyjścia bez umowy, jest szansa na to, by wypracować porozumienia, które zminimalizowałyby negatywny wpływ tej decyzji politycznej na pracę branży transportowej. Przynajmniej przez jakiś czas.

Komisja Europejska już w grudniu sformułowała jednostronną deklarację, dotyczącą między innymi transportu drogowego w razie twardego Brexitu. Uznała, że jest w stanie, jeśli po stronie brytyjskiej zostaną wprowadzone równoważne ustalenia, zaakceptować pełny dostęp do Unijnego rynku przewozowego do końca 2019 r. na dotychczasowych zasadach – tłumaczy Maciej Wroński, prezes TLP.

– Dla przewoźników oznacza to, że do końca roku nie będą musieli uzyskiwać dodatkowych zezwoleń na transport do Wielkiej Brytanii. Uznawane będą nasze dokumenty, np. licencje wspólnotowe, świadectwa kierowców, prawa jazdy z wpisanym kodem 95. Od tej strony w 2019 r. nie byłoby więc dla branży zagrożeń związanych z wyjściem Zjednoczonego Królestwa z UE – dodaje.

Co dalej z brexitem? Jest jeszcze jedna możliwość

Theresa May ma ostatnich kilka dni, by sformułować nową strategię negocjacyjną z Unią Europejską. To jednak wcale nie będzie takie proste.

Ustalenia od początku brzmiały – albo Wielka Brytania przyjmuje to, co jest na stole, albo czeka ją twardy Brexit bez umowy o wolnym handlu. Od dawna mówiło się, że innych kompromisów nie będzie. Dlatego dziś ktoś musi uczciwie powiedzieć Brytyjczykom, co się wiąże z wyjściem z UE bez umowy. Nie mogą liczyć na nowe ustępstwa, zwłaszcza jednostronne, ze strony Wspólnoty. Istnieje jednak wciąż możliwość wycofania się z realizacji art. 50 na co wskazał w swoim orzeczeniu TSUE (Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – przyp.red.) – zauważa Elżbieta Łukacijewska pracująca w Komisji Spraw Konstytucyjnych PE.

Chodzi o możliwość wycofania się z Brexitu. Możliwość, która, zdaniem niektórych, może się spotkać z poparciem z dość nieoczekiwanej strony.

– Rozmawiałem z ekspertem, który pracował w dyplomacji w Wielkiej Brytanii. Zauważył, że w sytuacji kryzysowej może zainterweniować królowa. Zwykle podpisuje wszystkie dokumenty, jednak w wyjątkowej sytuacji może wstrzymać Brexit – donosi Maciej Wroński.

Fot. Wikipedia/Controller of Her Majesty’s Stationery Office/ Open Government Licence v3.0.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu