Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Gdy w sierpniu 1914 roku zagrzmiały działa i rozpętała się I wojna światowa, armia francuska miała 6 tys. samochodów, w tym niecałe 150 ciężarowych. Kolejne cztery lata działań wojennych dowiodły, że znaczenie transportu samochodowego na polu walki może być niezwykle istotne.

W 1914 r. brytyjskie Ministerstwo Wojny zarekwirowało cywilnym użytkownikom 850 ciężarówek. Nawet agresor – Niemcy – polegał na transporcie szynowym, traktując ciężarówki jako mało znaczące uzupełnienie kolei.

Samochód szybko udowodnił jednak swoją przydatność. Na koniec wojny w armii francuskiej wszystkich aut było ponad piętnaście razy więcej niż na początku; brytyjskie Ministerstwo Wojny miało na stanie 56 tys. pojazdów. Wyspecjalizowani producenci dostarczali samochody ciężarowe w nieznanych dotychczas liczbach – wojsko po raz pierwszy stało się dużym klientem przemysłu samochodowego.

Powiększyły się także szeregi wojsk samochodowych. Army Service Corps (A.S.C.), które zajmowały się lądowym transportem zaopatrzenia dla armii brytyjskiej, w sierpniu 1914 roku liczyły 6500 żołnierzy. W dniu zawieszenia broni w tej formacji służyło 325 tys. ludzi. Podobna liczba nosiła mundury kolejnej nowej formacji – lotnictwa.

I wojna światowa pokazała elastyczność transportu samochodowego

Techniczne rodzaje uzbrojenia wymagały dużych, wieloletnich inwestycji, ale zapewniały przewagę na polu bitwy. W przeciwieństwie do kolei samochody oferowały wojsku dużą elastyczność. Paryskim taksówkami generał Gallieni w 1915 roku przerzucił na zagrożony odcinek żołnierzy, czym całkowicie zaskoczył Niemców.

Nieliczne ciężarówki, głównie marek Daimler i Benz, stanowiły park samochodowy niemieckich wojsk.
Nieliczne ciężarówki, głównie marek Daimler i Benz, stanowiły park samochodowy niemieckich wojsk.
-
+

Nieliczne ciężarówki, głównie marek Daimler i Benz, stanowiły park samochodowy niemieckich wojsk.

Niemcy oraz ich sojusznicy okazali się jednak zbyt słabi gospodarczo, aby jednocześnie rozwijać produkcję uzbrojenia i sprzętu wspomagającego, jak m.in. samochody ciężarowe. Brakowało im nie tylko fabryk pojazdów, ale i opon. Pierwsze syntetyczne opony miały znikomą trwałość, dodatkowo na mrozie kruszyły się, zyskując w Polsce nawę „oszwabka”.

W kolejnym odcinku Historii transportu w Trans.INFO:

O tym, jak wyglądało zaopatrzenie twierdzy w Verdun podczas I wojny światowej

Zobacz poprzednie odcinki:

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu