Zdjęcie: trans.info

IAA Transportation 2026: 5 kierunków, które będą kształtować rynek ciężarówek

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 16 minut

IAA Transportation 2026 pokaże, w jakim kierunku zmierza transport drogowy. Wśród najważniejszych tematów znajdą się elektryczne ciężarówki z zasięgiem sięgającym 700 kilometrów, ładowanie megawatowe, naczepy wykorzystujące AI, projekty automatyzacji na poziomie 4 oraz coraz silniejsza obecność chińskich producentów w Europie. W przypadku wodoru uwaga coraz wyraźniej przesuwa się natomiast z samej technologii pojazdu na infrastrukturę, ceny paliwa i całkowity koszt eksploatacji.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Organizatorzy IAA Transportation 2026 zapowiedzieli ponad 150 światowych premier i nowych produktów. Dla przewoźników ważniejsza od liczby debiutów będzie jednak odpowiedź na pytanie, co te premiery mówią o kierunku zmian na rynku.

Najważniejsze wnioski

  • Elektryczne ciężarówki: MAN zapowiada eTGX z zasięgiem do 720 kilometrów i ładowaniem MCS o mocy 750 kilowatów. Volvo celuje w 700 kilometrów, a Mercedes-Benz poszerzy gamę eActrosa o wersję Lowliner do transportu ładunków objętościowych. Tesla ma ujawnić więcej informacji o europejskiej wersji Semi.
  • Oprogramowanie i AI: Schmitz Cargobull chce wykorzystywać sztuczną inteligencję do analizy danych z naczep, wykrywania nieprawidłowości i przewidywania potrzeb serwisowych. Dla flot kluczowa będzie jednak możliwość łączenia danych z różnych ciągników, naczep i platform telematycznych.
  • Automatyzacja jazdy: Valeo pokaże czujniki, kamery i systemy obliczeniowe dla funkcji wspomagania oraz zautomatyzowanej jazdy. DAF i Einride rozwijają elektryczną ciężarówkę z automatyką poziomu 4. Podobne zapowiedzi płyną z Chin.
  • Chińscy producenci: Farizon buduje w Europie sieć dealerów i zaplecze części zamiennych, SANY dostarcza już elektryczne ciężarówki w Niemczech, a Sinotruk i SuperPanther wykorzystują zakład Steyr Automotive w Austrii. Ekspansja coraz częściej oznacza więc nie tylko import, ale również lokalny serwis, logistykę części i montaż.
  • Wodór: Daimler Truck, Volvo, Toyota oraz firmy przemysłowe i energetyczne chcą lepiej skoordynować produkcję pojazdów, dostawy wodoru i rozwój infrastruktury tankowania. Mercedes-Benz przygotowuje również testy pierwszych NextGenH2 Trucks u klientów.

Zapowiedzi producentów prowadzą do praktycznych pytań. Jaki zasięg elektryczna ciężarówka osiągnie w rzeczywistym transporcie dalekobieżnym? Gdzie będzie można skorzystać z ładowarki o mocy 750 kilowatów lub większej? Czy oprogramowanie wykryje usterkę naczepy, zanim doprowadzi ona do awarii? Jak szybko projekty poziomu 4 wyjadą na drogi publiczne? I czy nowe chińskie marki zapewnią europejskim flotom odpowiednią sieć dealerów, warsztatów oraz dostawy części?

Na pełne odpowiedzi trzeba jeszcze poczekać. Już teraz widać jednak pięć obszarów, w których rynek pojazdów użytkowych zaczyna wyraźnie przyspieszać.

1. Elektryczne ciężarówki: zasięg to dopiero początek kalkulacji

Rozmowa o elektrycznych ciężarówkach do transportu dalekobieżnego staje się coraz bardziej konkretna. Producenci nie skupiają się już wyłącznie na zwiększaniu pojemności akumulatorów. Równie ważne są szybkość ładowania, zużycie energii, konfiguracja pojazdu oraz możliwość włączenia go w dotychczasowy model pracy floty.

MAN dobrze pokazuje tę zmianę. Nowy eTGX, którego światowy debiut zaplanowano w Hanowerze, otrzyma kolejną generację akumulatorów zapewniającą — według dotychczasowych informacji — o 10 proc. więcej użytecznej energii. Ciągnik 4×2 z sześcioma pakietami akumulatorów o łącznej pojemności 552 kilowatogodzin ma oferować do 660 kilometrów zasięgu. Przyszła wersja 6×2 z siedmioma pakietami o pojemności 644 kilowatogodzin może w sprzyjających warunkach przejechać do 720 kilometrów bez ładowania po drodze. Maksymalna moc ładowania MCS ma wynosić 750 kilowatów.

Taka moc pokazuje, że wyzwanie coraz częściej przenosi się z pojazdu na infrastrukturę i organizację pracy. Ciężarówka zdolna do ładowania z mocą 750 kilowatów wykorzysta tę możliwość tylko tam, gdzie dostępna będzie odpowiednia ładowarka i moc przyłączeniowa. Dlatego MAN zamierza mówić także o ładowaniu w bazach oraz rozwiązaniach dla lokalizacji z ograniczoną mocą sieci. Przy planowaniu floty trzeba będzie uwzględnić przyłącza, zarządzanie obciążeniem i dostępne okna ładowania.

Mercedes-Benz Trucks odpowiada na inny problem. eActros Lowliner poszerza elektryczną ofertę marki o wariant przeznaczony do przewozu ładunków o dużej objętości. Niska wysokość sprzęgu pozwala stosować naczepy z większą przestrzenią ładunkową, co może mieć znaczenie między innymi w transporcie motoryzacyjnym, gdzie limit objętości zostaje osiągnięty wcześniej niż dopuszczalna masa całkowita.

Lowliner będzie oferowany z dwoma lub trzema pakietami akumulatorów. Przyjmowanie zamówień ma rozpocząć się w trzecim kwartale 2026 r., a produkcja w zakładzie w Wörth ma ruszyć w drugim kwartale 2027 r.

Wersja eActros Lowliner. / Źródło: Daimler Truck AG

Producenci coraz częściej projektują więc elektryczne ciężarówki pod konkretne profile transportowe, zamiast traktować je jako uniwersalne zamienniki diesla.

Renault Trucks i Volvo również przygotowują kolejną generację modeli do transportu dalekobieżnego. Renault wskazuje model E-Tech T 780, a jednocześnie kontynuuje prace nad E-Tech T 540. Volvo deklaruje, że nowy FH Aero Electric o zwiększonym zasięgu będzie mógł przejechać do 700 kilometrów.

Kolejnym sprawdzianem będzie wejście Tesli na rynek europejski. Podczas targów w Hanowerze firma ma przedstawić szczegółowe informacje o europejskiej wersji modelu Semi oraz planowanym terminie rozpoczęcia sprzedaży. Dla flot kluczowe będą jednak nie tylko deklaracje dotyczące zasięgu, lecz także ładowność, wymiary, szybkość ładowania, dostęp do serwisu i realna dostępność infrastruktury. Dopiero te dane pozwolą porównać Semi z elektrycznymi ciężarówkami do transportu dalekobieżnego już oferowanymi w Europie.

Dostawcy pokazują przy tym, że wybór nie musi ograniczać się do diesla albo pojazdu w pełni elektrycznego. ZF zaprezentuje w Hanowerze technologię hybrydową TraXon 2 dla napędów hybrydowych i plug-in, a Mahle pokaże układ range extender do ciężkich elektrycznych ciężarówek. W tym rozwiązaniu silnik spalinowy napędza generator wysokiego napięcia dostarczający dodatkową energię elektryczną.

Operatorzy flot mają więc coraz więcej wariantów technicznych do porównania. Sam zasięg rzędu 600 czy 700 kilometrów nie przesądza o opłacalności pojazdu. Liczą się również cena zakupu, zużycie energii, ładowność lub kubatura ładowni, dzienne przebiegi, przestoje oraz dostępna moc ładowania.

2. AI i oprogramowanie obejmują cały zestaw pojazdów

Cyfryzacja nie kończy się już na ciągniku. Producenci naczep łączą czujniki, telematykę, diagnostykę i dane serwisowe, aby wykrywać problemy techniczne, zanim przerodzą się one w awarię.

W przypadku Schmitz Cargobull podstawą takiego podejścia jest TrailerConnect. W zależności od konfiguracji system rejestruje między innymi lokalizację, temperaturę przestrzeni ładunkowej, ciśnienie w oponach, parametry pojazdu i informacje o jego stanie technicznym. Może również zbierać dane o otwarciu drzwi, hamowaniu i pracy agregatu chłodniczego.

Na IAA Schmitz zapowiada szersze wykorzystanie analizy danych z użyciem AI. Algorytmy mają rozpoznawać nietypowe wzorce, oznaki zużycia i prawdopodobne usterki. Producent określa tę koncepcję mianem „naczepy definiowanej programowo”.

Dla operatora floty sama nazwa rozwiązania ma drugorzędne znaczenie. Technologia będzie wartościowa wtedy, gdy wiarygodnie wskaże potrzebę wykonania prac serwisowych i pozwoli zaplanować wizytę w warsztacie, zanim naczepa niespodziewanie wypadnie z pracy.

Krone proponuje szersze podejście w ramach koncepcji „Built as one”, której celem jest zbliżenie produkcji pojazdów, komponentów i usług cyfrowych. Wspólna prezentacja obejmuje firmy Knapen, Schwarzmüller, Hüffermann, Trailer Dynamics i Gigant.

Wraz z rosnącą liczbą systemów cyfrowych coraz ważniejsze staje się jednak pytanie o integrację danych. Przewoźnicy rzadko korzystają wyłącznie z ciągników, naczep i telematyki jednej marki. Dla flot otwarte interfejsy i możliwość połączenia nowych rozwiązań z obecnymi systemami zarządzania mogą być ważniejsze niż kolejna funkcja w portalu producenta.

3. Poziom 4: między demonstracją a regularnym transportem

W automatyzacji transportu ciężarowego coraz mniej mówi się o jednym „autonomicznym pojeździe”, a coraz więcej o technologiach, które są niezbędne do osiągnięcia wyższych poziomów automatyzacji.

Valeo rozwija rozwiązania z zakresu systemów wspomagania kierowcy i zautomatyzowanej jazdy. W Hanowerze firma zamierza pokazać układy czujników i kamer, jednostki obliczeniowe oraz rozwiązania utrzymujące czujniki w czystości.

Choć są to pojedyncze komponenty, mają kluczowe znaczenie dla wyższych poziomów automatyzacji. Zautomatyzowana ciężarówka musi niezawodnie interpretować otoczenie, łączyć dane z wielu czujników i podejmować decyzje w czasie rzeczywistym. Kamery i czujniki muszą działać także podczas deszczu, w warunkach zabrudzenia i przy ograniczonej widoczności.

Valeo rozwija te rozwiązania z myślą o zastosowaniach na poziomie 4 SAE. Prace obejmują nie tylko czujniki, ale także centralne jednostki obliczeniowe i oprogramowanie do przetwarzania danych.

Bardziej zaawansowany etap prac widać w projekcie DAF i Einride. Szwedzka firma technologiczna chce zintegrować swój system autonomicznej jazdy z elektryczną ciężarówką DAF. Testy i walidacja są planowane na 2026 r., a integracja oprogramowania Einride z pojazdem ma nastąpić w 2027 r.

Poziom 4 nie oznacza jednak, że ciężarówka może bez kierowcy poruszać się po dowolnej europejskiej drodze. Pojazd samodzielnie realizuje zadanie prowadzenia w określonym obszarze operacyjnym i przy zdefiniowanych warunkach. O tempie wdrożenia zdecydują więc nie tylko możliwości techniczne, lecz także zatwierdzone trasy, konkretne zastosowania i regulacje.

Bardziej zdecydowane zapowiedzi składają w tym czasie chińskie firmy. Skyworth Auto zamierza pokazać w Hanowerze ciężką elektryczną ciężarówkę Z9, dla której zapowiedziano również możliwość jazdy na poziomie 4. Dla europejskich flot sama etykieta nie przesądza jednak, jakie funkcje będą faktycznie dostępne, w jakich warunkach będzie można z nich korzystać ani jakie wymagania homologacyjne będą obowiązywać w Europie.

Między demonstracją pojazdu określanego jako „poziom 4” a regularnym, bezkierowcowym transportem po drogach publicznych pozostaje więc jeszcze wiele etapów technicznych i regulacyjnych.

4. Chińscy producenci budują przyczółek w Europie

Ekspansja chińskich producentów pojazdów użytkowych coraz rzadziej ogranicza się do prezentacji pojazdów i importu gotowych ciężarówek. Coraz ważniejsze stają się lokalne sieci sprzedaży, magazyny części, serwis i montaż.

Farizon, marka pojazdów użytkowych należąca do chińskiej grupy Geely, po raz pierwszy zaprezentuje na europejskich targach elektryczny model Homtruck. Wersja przeznaczona na rynek europejski ma otrzymać akumulator o pojemności 600 kilowatogodzin i oferować zasięg około 500 kilometrów. Firma nie podała jeszcze konkretnego terminu rozpoczęcia sprzedaży ciężkiej ciężarówki w Europie.

Jednocześnie Farizon przygotowuje zaplecze do działalności na tym rynku. Rozpoczął działalność w Niemczech i Francji, rozwija sieć dealerską, a w kwietniu otworzył w Gaggenau pierwszy europejski magazyn części zamiennych, który będzie także miejscem szkoleń dla dealerów.

Sinotruk poszedł o krok dalej. Od marca 2026 r. ciężarówki z silnikami Diesla i napędem elektrycznym tego producenta są montowane przez Steyr Automotive w Austrii. Początkowo stosowana jest metoda SKD. Jeśli liczba zamówień wzrośnie, proces może zostać rozszerzony do produkcji CKD, obejmującej także wytwarzanie i lakierowanie kabin.

SuperPanther również wykorzystuje Austrię jako bazę produkcyjną. W zakładzie Steyr Automotive rozpoczęła się seryjna produkcja elektrycznego modelu eTopas 600.

SANY ma natomiast w Niemczech europejski magazyn części zamiennych. W zakresie serwisowania elektrycznych ciężarówek współpracuje między innymi z firmą Putzmeister oraz siecią warsztatową Alltrucks i rozpoczął już dostawy pojazdów na niemiecki rynek.

SANY e263: elektryczna ciężarówka z akumulatorem o pojemności 636 kilowatogodzin, zasięgiem przekraczającym 500 kilometrów i wysoką ładownością przy masie własnej 10,9 tony. / Źródło: SANY

Farizon, SANY, Sinotruk i SuperPanther to tylko część chińskich firm spodziewanych na targach. W Hanowerze mają pojawić się również Dongfeng, Foton, FAW Trucks, Skyworth i DeepWay. Wśród dostawców obecny będzie także CATL, jeden z największych producentów akumulatorów na świecie.

Konkurencja nie opiera się już zatem wyłącznie na imporcie gotowych pojazdów. Montaż w Austrii, magazyny części w Niemczech oraz rozwijane sieci dealerskie i serwisowe pokazują próbę budowania trwałej obecności na europejskim rynku. Nie wiadomo jeszcze, czy przełoży się ona na stały udział w sprzedaży.

Dla europejskich klientów flotowych cena, pojemność akumulatora i zasięg nie będą jedynymi kryteriami. Liczyć się będą również dostępność warsztatów i części, finansowanie, homologacja oraz wartość rezydualna pojazdów.

5. Wodór: uwaga przenosi się z ciężarówki na cały system

Najważniejsza tegoroczna zmiana w dyskusji o wodorze nie dotyczy samego pojazdu, lecz całego ekosystemu potrzebnego do jego eksploatacji.

Kilku producentów ciężarówek, dostawców oraz firm z sektora wodorowego i energetycznego chce lepiej skoordynować inwestycje w pojazdy, dostawy paliwa i stacje tankowania. Ogłoszona 3 września inicjatywa obejmuje Daimler Truck, Volvo Group i Toyota, a także Bosch, Air Liquide i TotalEnergies. Uczestniczy w niej również TEAL Mobility — wspólne przedsięwzięcie Air Liquide i TotalEnergies rozwijające infrastrukturę tankowania wodoru. Więcej szczegółów ma zostać przedstawionych 15 września.

Na pierwszy plan wysuwa się więc pytanie: kto jednocześnie zapewni pojazdy, stacje tankowania i dostawy wodoru — oraz ile cały system będzie kosztować?

Wodorowa ciężarówka będzie użyteczna dla floty tylko tam, gdzie paliwo można niezawodnie zatankować. Operatorzy stacji potrzebują z kolei odpowiedniej liczby pojazdów i wystarczającego popytu, aby ich inwestycje zaczęły się zwracać. Dlatego firmy uczestniczące w inicjatywie wskazują konkurencyjny całkowity koszt eksploatacji jako jeden z głównych celów.

Wdrożenia pojazdów także stają się bardziej konkretne. Mercedes-Benz Trucks planuje od końca 2026 r. przekazać klientom w Niemczech niewielką partię około 100 ciężarówek NextGenH2 Trucks. Pojazdy z ogniwami paliwowymi wykorzystują ciekły wodór, a Daimler Truck deklaruje zasięg znacznie przekraczający 1 tys. kilometrów na jednym tankowaniu.

Pierwszym klientem z sektora logistyki będzie Dachser. Od końca grudnia jedna ciężarówka ma realizować transport dalekobieżny z centrum logistycznego firmy w Karlsruhe, a do połowy 2027 r. mają dołączyć do niej dwa kolejne pojazdy.

Volvo równolegle rozwija dwa rozwiązania wodorowe. Producent pokaże zarówno ciężarówkę z ogniwami paliwowymi, jak i pojazd z wodorowym silnikiem spalinowym. W pierwszym przypadku wodór jest przekształcany w energię elektryczną napędzającą pojazd. Druga koncepcja polega na spalaniu wodoru w silniku spalinowym. Volvo zamierza wprowadzić ciężarówkę z takim napędem na rynek przed 2030 r.

Volvo Trucks pokaże zarówno ciężarówkę z ogniwami paliwowymi, jak i pojazd z wodorowym silnikiem spalinowym. / Źródło: Volvo Trucks

W 2026 r. wodór staje się bardziej konkretną technologią, ale do powszechnego wykorzystania w transporcie nadal daleka droga. Zasięg i czas tankowania to tylko część kalkulacji. Jednocześnie muszą zadziałać cena pojazdu, koszt wodoru, dostępność stacji, serwis i stopień wykorzystania ciężarówki.

O tym, co faktycznie trafi do flot, zdecydują szczegóły

Parametry techniczne prezentowanych w Hanowerze pojazdów będzie można łatwo porównać. Znacznie trudniejsza będzie ocena ekonomicznego uzasadnienia poszczególnych rozwiązań.

W przypadku elektrycznych ciężarówek kalkulacja obejmie cenę zakupu, ładowność, zużycie energii, koszty prądu i dostępność ładowania. Przy napędzie wodorowym równie ważne będą cena paliwa i sieć tankowania. Dla nowych marek kluczowe okażą się warsztaty, części, finansowanie i wartość rezydualna. Systemy AI i automatyzacji będą natomiast musiały udowodnić w codziennej eksploatacji, że rzeczywiście ograniczają liczbę awarii, nakład pracy lub koszty operacyjne.

Równie ważny jest etap rozwoju poszczególnych produktów. eActros Lowliner ma trafić do sprzedaży w trzecim kwartale 2026 r., a do produkcji wejść w 2027 r. Daimler planuje przekazać pierwsze NextGenH2 Trucks klientom pod koniec 2026 r. W projekcie poziomu 4 DAF i Einride integracja oraz testy wciąż są przed producentami. W przypadku Tesli Semi nadal nie znamy wielu parametrów istotnych dla rynku europejskiego.

Te różnice łatwo przeoczyć wśród zapowiedzi premier, a to właśnie one zdecydują, które technologie szybko pojawią się we flotach, a które jeszcze przez lata pozostaną przede wszystkim projektami demonstracyjnymi.

IAA Transportation odbędzie się w Hanowerze od 15 do 20 września 2026 r. Trans.info będzie obecne na miejscu podczas dnia prasowego 14 września 2026 r. Sprawdzimy deklarowane zasięgi, możliwości ładowania i funkcje oprogramowania, a także europejskie plany nowych producentów. W rozmowach z producentami OEM, dostawcami, przewoźnikami, operatorami flot i ekspertami skupimy się na tym, co można już zamówić, ile będzie kosztować oraz jakie wymagania infrastrukturalne i regulacyjne nadal utrudniają praktyczne wdrożenie.

 

Achim Puchert, prezes Mercedes-Benz Trucks (po prawej), z twórcą internetowym i zawodowym kierowcą Tobiasem Wagnerem („Elektrotrucker”) przed elektrycznym eActrosem 600 do transportu dalekobieżnego. Pojazd wyruszy z IAA Transportation w podróż dookoła świata. / Źródło: Daimler Truck AG

Tagi:

Zobacz również