Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Wszystko wskazuje na to, że europosłowie będą jednak chcieli zakończyć prace nad Pakietem Mobilności w kończącej się kadencji Parlamentu Europejskiego. Podczas najbliższej sesji plenarnej mają głosować nad przepisami dotyczącymi transportu we Wspólnocie. Czy wówczas Pakiet zostanie przyjęty? Okaże się to w środę.

Nie wszyscy są zadowoleni z takiego obrotu sprawy. „Pomimo poważnych wątpliwości prawnych Pakiet Mobilności znalazł się w agendzie marcowej sesji Europarlamentu. ECR Group (Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów – przyp.red.) wniosła o usunięcie tego punktu” – pisał na Twitterze europoseł Kosma Złotowski.

Polscy reprezentanci zapewniają jednak, że będą składać poprawki do wszystkich głosowanych ponownie sprawozdań, wchodzących w skład Pakietu Mobilności.

Niekończące się prace

Ponownie, bo przypomnijmy, że w lipcu ubiegłego roku Parlament Europejski już głosował nad przepisami dotyczącymi delegowania w branży transportowej. Wówczas jednak wszystkie propozycje zostały odrzucone i skierowane do dalszych prac w Komisji Transportu.

Z biegiem czasu okazało się, że i tam trudno było o kompromis. Kluczowe okazało się głosowanie ze stycznia br., kiedy to Komisja przyjęła tę część Pakietu Mobilności, która dotyczy dostępu do zawodu i rynku przewozów drogowych oraz kabotażu. Równocześnie jednak odrzuciła dwa pozostałe zestawy przepisów – opisujące czas pracy i odpoczynek kierowców.

Kontrowersji nie brakuje

Pojawiło się wówczas sporo wątpliwości. Po pierwsze, natury prawnej. Europosłowie, głównie z Europy Środkowo-Wschodniej wskazywali, że konieczne jest przeanalizowanie przepisów i zastanowienie się, jak przebiegać powinny dalsze prace. Pakiet Mobilności, choć składa się z trzech sprawozdań, powinien być ostatecznie rozpatrywany jako całość, mimo tego że tylko jedna z jego części zyskała akceptację większości parlamentarzystów.

Jak widzimy, po długich debatach skierowano dokument do Parlamentu.

To jednak nie koniec kontrowersji. Na kilka tygodni przed wspomnianym głosowaniem grupa rumuńskich przewoźników, skupiona w organizacji Transport Employers’ Association – Europe 2002 (APTE 2002) oskarżyła europosła Ismaila Ertuga (autora sprawozdania dot. dostępu do zawodu i rynku przewozów drogowych oraz kabotażu) o to, że nie jest bezstronny. APTE 2002 przekonuje w liście do Antonio Tajaniego, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, że w wypadku Ertuga dochodzi do konfliktu interesów, bowiem należy on do konsorcjum VERDI, największego związku transportowego z Niemiec.

Niemiecki europoseł nagrał wideo, w którym odpiera zarzuty, wskazując m.in., że jest członkiem konsorcjum od pierwszego dnia prac w Europarlamencie i dotąd nie stanowiło to dla nikogo problemu. Co więcej, nie ma w tym nic dziwnego, bowiem wielu niemieckich socjaldemokratów wchodzi w skład związków zawodowych.

– Gdyby istniał w tym jakiś konflikt interesów, prawdopodobnie nie byłoby żadnych socjaldemokratów w tym Parlamencie – przekonuje Ertug dodając, że nie przyjmuje żadnych korzyści finansowych od VERDI.

Pełne wystąpienie Ismaila Ertuga:

Listy z Polski

Tymczasem i z Polski płyną słowa sprzeciwu przeciwko dalszym pracom nad przepisami o delegowaniu w transporcie. W piątek list do przewodniczącego PE Antonio Tajaniego wysłali ministrowie ds. transportu z Polski, Bułgarii, Węgier, Litwy i Łotwy. Wypowiadali się w nim “przeciwko pospiesznemu procedowaniu nad szkodliwymi rozwiązaniami dla europejskiego transportu zawartymi w Pakiecie Mobilności”.

W tym samym czasie sprzeciw wyraził również Związek Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”, wysyłając apel do wszystkich europosłów.

Organizacja nie chce pozwolić, aby transport stał się zakładnikiem nadchodzących wyborów i apeluje, aby posłowie podejmowali decyzje o przyszłości branży na podstawie faktów, nie zaś chwytliwe, populistycznych mitów – czytamy na stronie TLP.

Fot. European Parliament

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu