Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Koleje nie tylko blokowały tworzenie bardziej liberalnego dla przewozów samochodowych prawa, ale także domagały się wprowadzenia dla ciężarówek opłat drogowych w wysokości 60-70 eurocentów za km. Konflikt wisiał w powietrzu.

Myto miało nie tylko zapewnić pokrycie wydatków inwestycyjnych i remontowych administracji drogowych (na co brakowało pieniędzy), ale także pomóc w zwiększeniu konkurencyjności kolei. 

IRU uważało jednak, że to droga donikąd. Przewóz pociągiem ładunku na trasie z Niemiec do Włoch kosztował (w cenach z 2005 roku) 1,5 euro za kilometr, o 30 proc. więcej, niż transport ciężarówką. Według wyliczeń IRU nawet podniesienie cen transportu drogowego o 1 euro na kilometrze spowodowałoby przeniesienie na tory zaledwie 1,22 proc. europejskiego tonażu, do tej pory przewożonego samochodami. 

Z kolei efektem drakońskich podwyżek, proponowanych przez koleje, byłaby drożyzna dla konsumentów. 

Mimo to po 2006 roku opłaty drogowe dla samochodów użytkowych stały się w Europie powszechne, zarówno w formie winiet, jak i myta opłacanego w zależności od przebytej odległości. Politycy konsekwentnie tłumaczyli nowe opłaty koniecznością utrzymania i rozbudowy sieci dróg.

Zobacz najciekawsze odcinki „Historii transportu”:

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu